Cytat do rozdziału 3

“Są poszukiwacze mistycznych prawd, którzy nigdy sobie naprawdę nie uświadomili – “co zrobić z tą zdobytą przez siebie wiedzą?”.
Nie mogą wszak jej ani sprzedać ani zjeść, nie staną się też kimś innym niż są, tylko dlatego, że ją znają.
Mogą jedynie zabrać tą prawdę ze sobą w dalszą swoją drogę.
Żyjąc w prawdzie o sobie można w ten sposób poczuć życie w całej jego rozciągłości,
można żyć z taką pasją i intensywnością, że każdy jego moment ma głęboki sens i dzięki temu staje się nieskończenie głębokim doznaniem.
Bo tylko żyjąc w prawdzie o samym sobie potrafisz poczuć wagę swojego życia naprawdę”.

m.k.

Rozdział 3
Wartki potok emocji, obrazów i wydarzeń….
Jak obserwować emocje w snach….

 

     Ludzkie emocje mogą być zarówno źródłem szczęścia, jak i powodem wszelkich cierpień. To nasze emocje poprzez swój bezpośredni wpływ wprost obciążają nasz umysł swoim oddziaływaniem. Tu koło się zamyka. Obciążony emocjami umysł “podsyca” swoją energią powstałe emocje. Trzeba to zmienić, bo to co czujemy zależy od tego w jaki sposób używamy własnego umysłu. Jeśli jesteś niewolnikiem umysłu i nie masz nad nim kontroli, może to Cię zaprowadzić na manowce, jedynie do cierpienia. Jeśli panujemy nad własną emocjonalnością a przez to, i własnym umysłem, wówczas jesteśmy w stanie użyć go jako narzędzia w naszych rękach, gdy przychodzi taka potrzeba. Znamy przecież z własnego doświadczenia przykłady osób, które zniszczyły swoje życie “negatywnym” nastawieniem i takich, które odpowiednio wykorzystując możliwości własnego umysłu w oparciu o znajomości mechanizmów nim kierujących, dokonali rzeczy wielkich na każdej z możliwych płaszczyzn swojego życia. Jednak to nie wszystko. Nasz umysł nie ogranicza się tylko do tego, co czujemy świadomie. Nasza podświadomość wykonuje ważne zadania cały czas, rejestruje wszystko, wszystkie procesy w-oku nas, także w czasie snu. Żadna z dotykających nas w życiu emocji nie przebiega bez wydźwięku. Każda ma znaczenie. Płytkie i nieokiełznane emocje szkodzą myśleniu. Niektórzy tak bardzo wypierają swoje emocje, że nawet nie wiedzą jakie emocje odczuwają. Nie mają świadomości ich istnienia, ani tego, jak w danej chwili się czują, ba nie wiedzą co czują. Są tak bardzo zaintrygowani budowaniem swojej “szczęśliwej” przyszłości, że nie zadają sobie nawet trudu, aby przyjrzeć się sobie obiektywnie, bezstronnie. Nie pojmują, że gdyby to zrobili, inne były by ich działania. Bliższe temu czego naprawdę potrzebują. Tak podróżujemy na manowce swojego życia. Uważa się jednak, że samo obserwowanie i wyrażanie destruktywnych emocji nie wystarczy. Samo wrzeszczenie ze złości lub płakanie w rozpaczy daje co prawda upust energii, która jest w Tobie, ale nie leczy źródła problemu, a emocja może i musi pojawić się ponownie. Energia kumulująca się w podświadomości karmiona bezmyślnie płytkim myśleniem przybierze w końcu formę destruktywnej presji i odbije się na całym naszym życiu. Tak w przyszłości można obudzić się “z ręką w nocniku życia”. Wielka jest przecież różnica między “jestem tak wściekły, że za chwilę wybuchnę albo coś rozwalę” i to rozwalić a „doświadczam uczucia gniewu lub złości która burzy moją równowagę” i to wyciszyć by po przemyśleniach podjąć się konstruktywnego działania. Ta sama emocja, to samo uczucie, taka sama skala oddziaływania a jednak olbrzymia różnica. Zagłębiając się w siebie można dostrzec, że obserwacja własnych emocji w trakcie ich na nas oddziaływania daje niesamowitą świadomość procesów, o których istnienia wcześniej nawet nie podejrzewaliśmy. Po prostu dokonując analizy siebie zauważasz więcej zależności, rozumiesz wszystko głębiej, a co za tym idzie – akceptujesz bardziej samego siebie i innych ze swojego otoczenia. To pierwszy i najbardziej radykalny krok w procesie zrozumienia swoich emocji i panowania nad nimi. Co to oznacza? Że rozsądnie monitorujesz i kontrolujesz swoje stany emocjonalne zamiast pozwalać im miotać sobą. Dzięki takiej postawie zanurzysz się w swój wewnętrzny świat i zrozumiesz siebie lepiej niż kiedykolwiek. Badania nad ludzką naturą pokazały, że już w okresie płodowym, a potem przez całe nasze życie podświadomość tworzy różne formy postrzegania i analizowania emocjonalnego własnego otoczenia. Jest to normalne, oczywiste i bardzo potrzebne na drodze do zrozumienia samego siebie. Wszystkie emocje są spowodowane, przez działanie ego, naszego małego “ja” i związanych z nim szablonów (wypracowanych w toku naszego rozwoju wzorców) emocjonalnych. Małe ja kreuje istnienie istot do poziomu świata zwierząt, zapewnia im racjonalne podstawy istnienia w nieprzyjaznym im otoczeniu zewnętrznym, nie przekracza progu świadomości uniwersalnej. To dlatego emocje z nim związane są mało świadome i raczej odczuwane całym ciałem niż świadomym umysłem, jednak nie pozostają one bez znaczenia i powodują subtelne, podprogowe zmiany w naszych odczuciach. To właśnie “odczuwanie całym ciałem” ma za zadanie zmienić pracę naszego umysłu i świadomości by wymusić zmiany podstaw naszej egzystencji. Mówiąc wprost nie tylko czujemy daną emocje ale czujemy także napięcie fizyczne w postaci rozluźnienia lub naprężenia mięśni, zmianę rytmu serca, temperatury ciała, pocenie się, uczucie gorąca, uczucie ucisku w gardle itd. Osoby, które nie żyją w zgodzie ze swoją osobowością albo nie potrafią panować nad swoimi emocjami przeżywają to nie wiedząc o co tak naprawdę chodzi. Żyją zawsze we “wrogim” dla siebie otoczeniu. To pokazuje im – ich słabe punkty (jeżeli są na to gotowi). To znak, że coś jest nie tak z uporządkowaniem ich życia emocjonalnego. Ale prawdziwy wróg nie “drzemie” w emocjach odzwierciedlanych w życiu na jawie i w snach, wróg siedzi w nas i to on nas straszy. Tłumiąc, blokując lub manifestując swoje emocje kumulujemy w sobie nadmiar nieznanej nam energii, co jest niekorzystne dla naszego ciała i umysłu. Każdy z nas kto ma niską świadomość własnych emocji i uczuć, może czasami mieć przebłysk tego, że się strasznie stresuje się przed jutrzejszą rozmową z szefem, że wpadł w gniew bo ktoś go wkurza, lecz nie jest to nic więcej niż zajrzenie na ułamek sekundy za parawan sztuki jaką jest całe bogactwo wiedzy i informacji na swój własny temat. Taki przebłysk to za mało. Potrzebujemy świadomości własnych emocji. Wglądu w własną naturę. Poznania mrocznych części własnej podświadomości. Dopiero to pozwoli nam konsumować pojawiające się emocje, w pełni akceptując ich tymczasową obecność. To pozwoli “uporządkować bałagan” we własnej duszy. Nie trzeba specjalnej wiedzy, aby zrozumieć, że nie chcemy tak żyć. Nikt przecież nie chce śnić koszmarów, a tym bardziej w nich grać główną rolę na jawie. W snach zwykle przerywają one narracje, co wskazuje na ich wielką siłę, w “prawdziwym” życiu nie ma przerwy. Każdy kij dla mistyka ma jednak dwa końce. Możemy z tego skorzystać i odwrócić tą niekorzystną dla naszego rozwoju sytuacje. Zamiast pozwolić emocjom działać od dołu do góry i wpływać na nasz umysł to możemy zmieniając sposób myślenia wpłynąć na ich powstawanie a więc i na ich potężny potencjał. Zamiast pozwolić im przepływać z “dołu” do “góry” zacznijmy je obserwować z “góry” porządkując je na “dole”. Dlatego wyrażaj swoje emocje i jednocześnie obserwuj ten proces zaczynając od “dołu” do “góry” by następnie wpływać na nie i ich skalę  z “góry” na “dół”. Druga część tego cyklu jest tutaj kluczowa, bo samo obserwowanie swoich emocji może nie dać Ci pożądanego efektu, trzeba je uporządkować i “transformować” do pożądanej w przez nas w danej sytuacji skali. Fakt obserwacji daje Ci świadomość tego, w jaki sposób Twoje myśli generują emocje, które odczuwasz w swoim ciele. Poza tym proces obserwacji wywołuje tzw. depersonalizację, co oznacza, że przestajesz się utożsamiać ze swoimi emocjami. Przestajesz je postrzegać jako nieodłączną część Twojego istnienia, jako część Ciebie, a zaczynasz je widzieć jako przepływające przez Ciebie stany charakterystyczne dla (małego) ja egoistycznego, osobne od Twojego prawdziwego (dużego) Ja (uniwersalnego). Pierwszym w-pełni świadomym, choć nie jedynym krokiem jest nazywanie swoich emocji. Pozwala to je zdefiniować u samej ich podstawy i w konsekwencji poradzić sobie z ich nierozpoznanym wstępnie wpływem. Są badania, które pokazują, że samo nazwanie emocji zmniejsza “wzburzenie” emocjonalne nimi. Po prostu nazywanie emocji zmniejsza ich wpływ na nas. Przestaje nas niepokoić “nieznane”. Samo jednak rozpoznanie emocji to nie wszystko. Trzeba kazdą z nich jeszcze jak najlepiej zdefiniować. Wystarczy, że zrobisz to w myślach, nie musisz robić tego na głos. Żeby dobrze regulować emocje musisz u podstawy nauczyć się je rozpoznawać, opisywać i nazywać. Kiedy nauczysz się obserwować swoje emocje nabierzesz do nich dystansu, poczujesz, że nie jesteś nieświadom swoich emocją, że one aż proszą się byś nad nimi zapanował. Człowiek nie jest bezmyślną istotą którą zżerają pierwotne emocje świata zwierząt, człowiek powinien subiektywnie przeżywa wszystkie swoje stany tak, by osiągać ich pełnię a przez to zrozumienie samego siebie. Żeby móc prawidłowo zaobserwować swoje emocje musisz oddzielić się od przeżywanych stanów emocjonalnych. Taki sposób obserwacji samego siebie można nazwać “strumieniem świadomości”. W głównym nurcie swojej świadomości (w strumieniu świadomości całej swojej jaźni) zaobserwujesz wtedy mniejsze “strumyki” jako swoje podświadome reakcje i mechanizmy funkcjonowania powstałych często fizycznie emocji….

 

Spróbuj tej metody:

Nazywanie emocji wyhamowuje instynktowne działanie (bodziec-reakcja automatyczna) i pozwala poradzić sobie z wzburzeniem gdyż zmniejsza skalę naszej emocjonalności do poziomu świadomości. To takie proste samo nazywanie emocji zmniejsza ich wpływ na nas, przy czym samo rozpoznanie nie daje takiego efektu. Trzeba nazwać emocję i to najlepiej głośno. Wystarczy, że zrobisz to szeptem, nie musisz robić tego na głos. Żeby dobrze regulować własne emocje musisz nauczyć się je rozpoznawać, opisywać i nazywać. Wymaga to trochę pracy z emocjami, ale warto poświęcić kilka chwil dziennie. Kiedy nauczysz się obserwować swoje emocje świadomie przeniesiesz środek decyzyjny ku własnej świadomości i nabierzesz do nich zdrowego dystansu, poczujesz, że nie jesteś swoją emocją i jesteś w stanie je obserwować trochę bardziej obiektywnie. Żeby mieć swoje emocje na wodzy musisz nabrać do nich odpowiedniego dystansu i zrozumienia, tak żebyś mogła je właściwie ocenić, “przecedzić” i dopiero potem zgodnie z Twoją wolą na nie zareagować. Dlatego zamknij na chwilę oczy i skieruj całą swoją uwagę do wewnątrz siebie. Wycisz szum który cię otacza i ten który jest w tobie. Skoncentruj się na odczuciach, które pojawiają się w środku, przetraw odczuwane emocje na sucho. Poobracaj je w myślach wtedy gdy nie tarmoszą Cię “za gardło” przywołaj inne z swoich emocji, poczuj ich “smak”, skalę, odczuj gdzie kumulują się w Twoim ciele gdy je odczuwasz. Przeanalizuj to uczucie bardzo dokładnie krok, po kroku, wiele razy. Oswój je, i Ty pozwól sobie z nimi się oswoić. Powracaj do różnych emocji wtedy gdy jesteś wyciszona, manipuluj ich skalą, wzmacniaj je i osłabiaj. Kiedy znudzi Ci się jakaś wycisz ją a następnego dnia “przyjrzyj” się innej. Taki tening zostanie “zauważony” przez Twoją podświadomość, ona też nauczy się od Ciebie jak ma reagować w konkretnej sytuacji. Taki trening jest bezcenny, a emocje po nim nie są traktowane jak zagrożenia ale stają się sygnałem do bardziej świadomych działań…..

Dlaczego ?

Ano dlatego, że jest to Twoja charakterystyka na teraz. Na dziś. To bardzo ważne, bo w każdej sytuacji kiedy silne emocje dochodzą do głosu w realnym życiu w ten sam sposób będziesz je odczuwać i co ważniejsze świadomie na nie odpowiadać. Obserwuj siebie “na sucho”, swoje stany emocjonalne, uczucia i to co się z Tobą dzieje w trakcie kiedy się tworzą, kiedy są w “szczycie” swojego na Ciebie oddziaływania i jak się rozprzestrzeniają a także jak się rozpraszają. Jak Ty na nie reagujesz, jak je wyciszasz. Przeanalizuj ich skale, znajdź “katalizator” który je minimalizuje, hamuje i rozprasza. Poznaj swoje myśli które je podsycają. Bardzo często silnej negatywnej emocji można przeciwstawić pozytywne, łagodne uczucia które rozładowują napięcie. Pozwalaj emocji być, nie tracąc energii na zamiatanie ich pod dywan. Nawet jeśli nie jest przyjemna, akceptuj jej obecność na tyle ile tylko możesz. To twoja lekcja życia naprawdę, to twoja szkoła w której uczysz się siebie. Dzięki temu siła przepracowanych w ten sposób emocji i skala oddziaływania w Twoim ciele będą znacznie krótsze i mniej obciążająca. Jak każdy stan emocjonalny, niedoładowany negatywną energią z umysłu utraci racje bytu i po chwili odpłynie. Obserwując swoje emocje pamiętaj, aby to robić bez oceniania. Odłóż na bok swoje przekonania. Czas zrozumieć, że to czego chcesz i to czego naprawdę potrzebujesz do swojego istnienia prawie nigdy się nie pokrywa. Zamiast tego załóż sobie, że chcesz poznać prawdziwą naturę swoich stanów emocjonalnych. Prawdziwego siebie. To jest czysta obserwacja, która daje Ci najbardziej wartościowy wgląd w samego siebie. W swoje rzeczywiste potrzeby. Taki proces “studiowania siebie” z założenia jest drogą do własnego wnętrza a więc i do samopoznania. Należy przy tym pamiętać, iż nie jest to proces intelektualny lecz swego rodzaju “próba” oderwania się od niego i od wszystkich swoich obciążeń. Wnioski, które się wtedy pojawią, często mogą być dla Ciebie bardzo ważnymi odkryciami. Mogą szokować. Możesz je zapisać. To dobra metoda powracania do swoich emocji, uczuć i przemyśleń w tym względzie…..

Po co pracować nad emocjami ?

Emocje po trosze są pojęciami naszego umysłu (wywołują poruszenie mentalno-umysłowe), po trosze są fizyczne (bo na skutek ich działania gruczoły wydzielają różne substancje co porusza nasz organizm fizycznie), są też energetyczne (gdyż mają swój potencjał działania i to nieraz bardzo długi) i na koniec są duchowe (ponieważ kształtują nasz byt u samej jego podstawy). Tak więc, to bardzo złożone, wielopoziomowe struktury, nadające postać i znaczenie wielu naszym płaszczyzną istnienia, doznaniom ciała, umysłu, duszy a także wszech obecnego budującego swoją strukturę ducha naszego gatunku i jeszcze dalej. Warto nad tym się głębiej zastanowić. W przypadku niektórych z nas pewne wytwarzające negatywne formy myślenia mają charakter nawykowy. W praktyce oznacza to, stosowanie schematów jako pewnych pozornie wypraktykowanych wzorców myślenia, które z różnych powodów okazały się trafne w przeszłości, a obecnie utrwalają się w naszym sposobie odbioru i interpretacji rzeczywistości. To bezrefleksyjna, błędna z założenia postawa, która w końcu staje się domyślnym sposobem naszego reagowania na to, co się wokół nas dzieje. Ślady tych nawyków można odnaleźć w własnym myśleniu, uczuciach, emocjach, zachowaniu względem bliskich i postawach względem otoczenia. Wiele z nich jest tak głęboko zakorzenione, że ma charakter automatyczny i sprawdza nas do rangi automatu który nie rozumie tego co naprawdę czuje. Tak błędy w naszym myśleniu manifestuje się z automatu, w pełni automatycznie przyjmujemy negatywną perspektywę widzenia spraw, która wpływa na to, jak spostrzegamy rzeczywistość, jak ją rozumiemy, i na to, jakie ostatecznie podejmujemy decyzje. Czasami do realnej zmiany sposobu myślenia o sobie wystarcza stosunkowo niewielka zmiana założeń własnej natury. Umysł widzi wszystko poprzez pryzmat własnych pragnień i niezaspokojonych potrzeb, dlatego myślimy emocjonalnie co sprawia, że sami tworzymy iluzję daleko odbiegającą od prawdziwych potrzeb….

 

Do symptomów kłopotów w życiu na jawie należą sny w których ujawnia się nasz:

– nadmiar wątpliwości i wyolbrzymiona ostrożność w podejmowaniu decyzji i działaniu,
– zaabsorbowanie szczegółami, regułami, porządkiem, organizacją lub harmonogramami do stopnia, w którym tracony jest podstawowy sens jakim jest podjęcie działania,
– okazywanie przesadnego perfekcjonizmu na etapach wstępnych, co przeszkadza w wypełnianiu zadań, ponieważ nie zostały spełnione nasze wygórowane i ścisłe standardy a więc my rezygnujemy z zadania,
– zbytnia sumienność, skrupulatność i mała elastyczność w kwestiach moralnych, etycznych oraz dotyczących wartości, niewynikająca z własnej tożsamości,
– przesadna pedanteria i przestrzeganie wszystkich konwencji społecznych kosztem kreatywnej otwartości na nowe sposoby i doznania z nimi zwiazane,
– niechęć do przyzwalania innym na działanie, jeśli nie poddadzą się w pełni narzuconym przez nas sposobom ich wykonania,
– sztywność postawy i upór stawiania “na swoim”,
– natarczywe, niechciane myśli i impulsy,
– niezdolność do wyrzucania zużytych lub bezwartościowych przedmiotów, nawet jeżeli nie mają wartości sentymentalnej,
– nadmierne poświęcenie się pracy i wydajności ze szkodą dla wolnego czasu oraz przyjaźni, które nie jest spowodowane oczywistą koniecznością ekonomiczną,
– skąpy styl wydawania pieniędzy na siebie i na innych; w naszych snach pieniądze są postrzegane jako dobro, które ma być gromadzone z myślą o przyszłych katastrofach…..
– okazywanie sztywności względem innych…..
– okazywanie uporu…..

Wielu ludziom bardzo trudno zachować kontrolę nad własnym myśleniem, gdy zaczynają myśleć nieustanie o tym samym. Postępującej gonitwie takich myśli towarzyszy ograniczona kontrola tego o czym myślą. Pętla myślowa zabija wręcz kreatywność wyszukania rozwiązań a pobudzenie emocjonalne, jakiego wtedy doświadczamy, ogranicza nasze możliwości refleksyjnej kontroli treści myślenia. W istocie zatem, gdy kontroli potrzeba nam najbardziej, mamy jej najmniej do dyspozycji. Jak by tego było mało nasz umysł uczy się tych schematów, nie dostrzega innych bardziej kreatywnych rozwiązań, pomija często to, co wręcz oczywiste a dokłada sobie obwinianiem, osądzaniem, zamartwianiem, rozpamiętywaniem, zatruwa się toksycznymi emocjami. To trzeba zmienić. Z tym trzeba się zmierzyć, by wyjść na prostą drogę. Zwłaszcza, że ciągły, codzienny pośpiech i stres zaburzają prawidłową ocenę stanu faktycznego, dezorganizują pracę organizmu, obniżają odporność i są przyczyną ogólnego wyczerpania i rozregulowania a praca nad sobą zmienia to o 180 stopni, odpręża fizyczne, psychiczne i duchowo. Uregulowanie swojego wnętrza otwiera nam oczy, sprawia, że jesteśmy “tu i teraz” obecni, reagujemy ze zrozumieniem. Dodatkowo świadomość siebie wzmacnia odporność naszego organizmu, polepsza koncentrację, ujawnia ukryty potencjał. Tak poszerzamy swoją wiedzą o rzeczywistości i o samym sobie. Tylko tak jesteśmy wstanie zmienić wzorce które nami emocjonalnie targają. Warto też zrozumieć, że to właśnie nasze sny kiedy żyjemy nie świadomie rozładowują nadmiar napięć emocjonalnych, nasze frustracje, podświadome lęki, codzienne żale, nowe urazy i wszędobylską złość, lęk i inne niepokoje. Robią to za nas. Szczególnie widoczne jest to u wszystkich tych którzy żyją bez głębszych idei, którzy przeżywają swoje silnie emocje bez refleksji, nie potrafią ich pojąć i zrozumieć. Dopiero gdy nauczymy się obserwować samą emocję w czasie gdy raczkuje, gdy pojawiła się w zalążku w wyniku jakiejś myśli, sytuacji, naszego działania, czy w Twoim śnie, otwierasz drzwi własnego umysłu dla zrozumienia tej emocji, a następnie jej wyrażenia i uwolnienia się od jej działania. Dopiero wtedy przez pryzmat uwalnianych w snach emocji możesz otworzyć przejście do zrozumienia świata swoich snów. W tym kontekście nasze sny niosące zawsze duże pokłady emocji prosto z jądra podświadomości są kluczem do tych drzwi i do zrozumienia siebie jako większej całości. Dzięki analizie emocji w życiu i w snach można powiedzieć, co kryje się w naszej podświadomości. Możemy z naszych snów dowiedzieć się tego, czego o sobie tak naprawdę nie wiemy, możemy poznać i nazwać to, czego pragniemy. Nasze emocjonalne życie w snach może stać się cenną wskazówką do zrozumienia samego siebie bez filtra fałszywej skromności i często niedopasowanej moralności jaki automatycznie włączamy zaraz po przebudzeniu. Praca nad własną emocjonalnością daje wyjątkowe połączenie myśli (myślenia o sobie i swoich prawdziwych możliwościach) i wywołuje stan integracji i harmonii pomiędzy ciałem i umysłem. Oczyść umysł z negatywnych myśli które skupiają Twoją uwagę na bezprzedmiotowych analizach, zmień swoje nastawienie, przestań się martwić tym co jeszcze nie nastąpiło, uwierz w siebie, swoją niepowtarzalność i wyjątkowość a sposób do osiągnięcia celu zarysuje się bardziej przejrzyście. Po prostu musisz jedynie odkryć jak zastosować wiedzę którą na pewno masz. Najprostszym sposobem aby się rozwinąć jest poznanie “prawdziwego” siebie, zaakceptować to kim się jest i to na wszystkich odczuwanych płaszczyznach własnej egzystencji. Zagłębienie się w ten sposób w siebie jest wyrazem aktywnej sugestywnej zdolności ludzkiej duszy do odnajdywania uniwersalnej prawdy i jednocześnie wyrazem umiejętności przekroczenie aktywności umysłu – doświadczania czystej obecności poza treściami wytwarzanymi przez umysł (można to porówanać do “wejścia do Strumienia” lodowatej wody która nas otrzeźwia, orzeźwia i sprawia, że nic nie jest już takie jak dotychczas)…..

Czy warto obserwować swoje emocje by nauczyć się nad nimi panować?
Czy warto dać z siebie wszystko by poznać prawdę o samym sobie?
Jak inaczej odkryć w szumie codzienności kim naprawdę się jest?
Jak odkryć co daje nam naprawdę szczęście a co jest tylko złudzeniem?
Co zrobić, co zmienić, jak to zrobić, by znaleźć to co jest nam naprawdę potrzebne?
Jak uzewnętrzniać negatywne emocje i myśli?

Zadaj swoje pytania….. Poszukaj swoich odpowiedzi….. One też Ci wiele mogą o Tobie powiedzieć….

 

marek kopacz