“Odchodzimy z tego świata z pustymi rękoma, tak jak na niego przybyliśmy….
Zabieramy ze sobą tylko to, co przeżyliśmy, co doświadczyliśmy i jak to zrozumieliśmy….
Bogatsi jesteś zawsze tylko o uczucia i emocje jakich doświadczyliśmy i jak je skonsumowaliśmy….
Taki jest prawdziwy sens naszego istnienia – dowiedzieć się kim jesteśmy….
Dowiedzieć się po to, by właściwie zacząć wykorzystywać dar jakim niezależne istnienie”….
m.k.

“Strumień świadomości”
Wstęp…..

 

         Zdumiewający jest fakt, że wszystkie cudowne kolory, które widzimy, stanowią tylko 1% elektromagnetycznego spektrum światła a i tak większość zwierząt tego nawet nie widzi. To zdumiewające, że tęczę na niebie widzą tylko ludzie. To zdumiewające, że to co widzimy, słyszymy czy czujemy jest tak subiektywne, tak bardzo indywidualne i dzięki temu tak niepowtarzalne, unikalne a więc i bezcenne. To zdumiewające, że wielu z nas nie zdaje sobie sprawy z wewnętrznego charakteru własnych myśli, tym samym ma ogromne trudności ze zrozumieniem znaczenia swoich snów. To zdumiewające, że każdy sen powstaje z naszych z myśli i jest pochodzenia wewnętrznego, pochodzi z naszej głowy, śni się go nie-oczami, lecz wewnętrznie całym umysłem z jednoznacznym pominięciem wszelkich ludzkich zmysłów….

Czy to przypadek  ?
Niezamierzony produkt uboczny ewolucji naszego gatunku ?
Czy może bezcenna wskazówka, która właściwie zrozumiana otwiera nam drogę do niewidocznej części spektrum światła ?

Może to dla Ciebie jest “jasne”…., a może wcale nie!!!

Mając na względzie głęboką wiedzę o sensie istnienia istot ludzkich i całej otaczającej nas przestrzeni, czas sobie uzmysłowić, że absolutnie nic nie jest dziełem przypadku. Żyjemy w rzeczywistości zewnętrznej w której wszystkie ważne prawa kreacji wszechświata zostały jednoznacznie ustanowione i to bardzo dawno temu. Wiele cykli wstecz. To, że tak bardzo się różnimy w sposobie odczuwania zewnętrznej rzeczywistości też nie jest dziełem przypadku. Różnimy się i mamy się różnić, zarówno w sposobie widzenia otoczenia jak i w sposobie jego odczuwania. Różnią nas cele, potrzeby i pragnienia. O to właśnie chodzi. Jest to zamierzona reguła. Zasada która ma w nas obudzić bezcenną indywidualność. Każda istota ma za zadanie “odkryć samą siebie”. Ma poznać swoją strukturę, swoje atuty, swoje zalety i swoje wady. To także Twoje zadanie. Mam nadzieję, że trochę Ci w tym pomogę….

Sny w tym względzie mają olbrzymie znaczenie, często mówią nam kim byliśmy. Mówią nam kim jesteśmy. Mówią nam także to kim możemy się stać. Wskazują nam, gdzie jesteśmy lub dokąd zmierzamy. W snach wszystko ma znaczenie, nawet najmniejsza kropla deszczu może dać nam zrozumienie, zmieniając całą naszą namacalną rzeczywistość w wielki ocean naszych prawd. Często sny pokazują nam jacy mogli byśmy się stać w przyszłości, pokazują nam nas samych, bezstronnie z zewnątrz, z innej, bardziej surrealistycznej perspektywy. Często jest to jedyna obiektywna ocena jaką sami sobie jesteśmy w stanie wystawić. To właśnie dzięki emocjom odczuwanym w snach istotne staje się proste z pozoru pytanie….

“Kim właściwie jestem?… Kim jestem w swojej istocie ?…
Dlaczego czuje, to co czuje? Dlaczego tak emocjonalnie przeżywam dane mi życie ?….
Kim jestem w oderwaniu od swoich myśli, idei, pragnień, emocji i uczuć ?….
Co określa świadomość mojego bytu, moje jestestwo, i co określa, w jaki sposób go doświadczam ?….
Czy świadomość to cecha pierwotna wszechświata, który zawsze jest w nas obecna tak bardzo subiektywnie ?….
Czy świadomość jakiej doświadczamy jest następstwem czegoś innego, głębszego…, nam darowanego, ludzkiego?…, boskiego ?….

Czy nie poczułaś w swoim życiu kiedyś czegoś czego nie ma? Dla Ciebie jednak było to najważniejsze uczucie na świecie!
Czy nigdy nie kochałaś, kochałeś ?
Przecież miłość fizycznie, materialnie, namacalnie wcale a wcale  nie istnieje…,
tak jak nie istnieje żadne z naszych uczuć i emocji !!!
A jednak dla nas, wtedy kiedy je odczuwamy, nie ma nic bardziej prawdziwego, bardziej pewnego, bardziej namacalnego….
Nie ma przecież ich…, a jednak są podstawą wszystkiego. Kreuje naszą rzeczywistość.
Są podstawą każdego bytu. Naszego bytu. Twojego bytu…..

W naszej okrojonej do twardej materii rzeczywistości nie istnieją prawdy absolutne a jedynie względne, a ich subiektywność zawarta jest tylko w naszej świadomości….
Dlaczego tak jest?

Znowu trzeba zadać pytanie…..
Czy jest to dzieło przypadku ?  Konstrukt ewolucji ?  Niezamierzone działanie “ślepego losu” ?….

Człowiek jest również elementem większej całości. Patrząc na siebie, być może tego nie widzimy, ale jesteśmy bardzo potrzebni i w wręcz niezastąpieni. Prawidłowo funkcjonująca społeczność potrzebuje do sprawnego działania każdego z nas. Jesteśmy ogniwem łańcucha wielu zależności i nawet jeśli tego dzisiaj jeszcze nie-widzimy to i tak niczego nie zmienia. Nasze życie składa się z pragnień, marzeń i wielu różnych działań zmierzających do ich realizacji. To one sprawiają, że wpływamy na siebie w różny sposób, doświadczamy różnych kolei losu a nasze działania splatają się z działaniami innych ludzi, uzupełniają się wzajemnie, napędzają, wynoszą nas w górę lub sprawiają, że lądujemy w dole. Chcąc odkryć sens własnego istnienia, musimy poznać własne pragnienia i związane z nimi dążenia oraz opanować samego siebie na każdej płaszczyźnie istnienia….

Czy jest to dzieło przypadku ?

Nie… Nie…. Po stokroć nie….
To niemożliwe….
To niemożliwe, bo wszechświat jest perfekcyjnie uporządkowany. Zbyt perfekcyjnie. Brak tu miejsca na dzieło przypadku….
Dlaczego to tak ważne ???

By dokonać zmian w samym sobie powinniśmy dokonać podziału, na zewnętrzną rzeczywistość w której żyjemy według pewnych prawd i zasad dla nas ustanowionych a które akceptujemy i wewnętrzną której w większym lub mniejszym stopniu jesteśmy kreatorami. To dlatego, nasza świadomość jest z gruntu niewidoczna, nie można jej dotknąć, zważyć ani zmierzyć. Można ją “tylko” poczuć. Z założenia jest subtelna i eteryczna niczym dusza. A jednak jest. Nie możesz tego kwestionować. Myślisz, czujesz, istniejesz. To w swojej duszy budujesz esencje własnego istnienia, która jest w stanie przetrwać wszystko co tylko możliwe. I tylko to, tak naprawdę mamy dla siebie, choć możemy tym się dzielić. Tylko tyle…, a może aż tyle? Aż, bo tylko to określa naprawdę nasz byt, sens naszego indywidualnego istnienia. Bo, jednak tylko świadomość samego siebie nadaje treść i formę każdemu z nas, ba…, każdej żyjącej we wszechświecie istocie. Bez świadomości nie ma istnienia w żadnej znanej czy nieznanej nam formie, nie ma również życia na jakiej-kol-wiek płaszczyźnie a tym bardziej w fizycznym, namacalnym ciele. Życie kreuje świadomość ale i świadomość kreuje życie. To samo-uzupełniająca się formuła która na swój sposób dąży do spełnienia i doskonałości. Nawet Najwyższa istota była by ślepa, głucha i nieczuła istniejąc tylko w obrębie swojego zamkniętego wnętrza, stała by się zbyt pasywna, trwając w zdobytej już wiedzy bez dalszego rozwoju. Doszło by do stagnacji a obserwowalny przez nas wszechświat jest przecież nader dynamiczny. Bo bez świadomości nie ma pełnej obserwacji, myślenia, odczuwania, pamięci, wiedzy i wreszcie nie ma mądrości. Mądrości która rodzi się ze splotu wiedzy i zdobytych doświadczeń. Tylko takie połączenie zdobytej w toku indywidualnej ewolucji wiedzy i mądrości daje nam świadomość strumienia wszelkiej mądrości. Strumienia naszej własnej wyodrębnionej z większej całości – świadomości. Tak…, jesteśmy częścią większej całości. Na ten czas malutką iskierka, z pozoru mikrą, ale jakże ważną, ba, wręcz niezastąpioną z wyższej perspektywy. Tak więc świadomość jest dominującą cechą istnienia, a nasza prawdziwa rzeczywistość jest taka, jak jej doświadczamy za pomocą naszych subiektywnych odczuć, uczuć i emocji. Te płaszczyzny istnienia trwają tylko w naszej świadomości i tylko pod ich wpływem determinują się i krystalizują nasze przeżycia. Mamy świadomość własnego istnienia, obserwowania własnych doświadczeń, potrafimy myśleć, wspominać, odbierać świat własnymi zmysłami. Budujemy w ten sposób naszą dusze. Potrafimy to robić świadomie albo i nie. To jest nasza indywidualna, droga która zbliża nas do prawdziwej mądrości. Mądrości która otwiera nam drzwi do skarbnicy wiedzy i przeżyć dużo głębszych, bardziej uniwersalnych. Ponieważ istnieje jeszcze coś więcej, uniwersalna, zbiorowa świadomość całego naszego gatunku, która łączy wszystkie żyjące obecnie istoty na ziemi ze wszystkim co istnieje, istniało i będzie na niej istniało. Owa zbiorowa świadomość wyraża się w naszych snach jako wyższy rozszerzony aspekt uniwersalnej, dojrzalej mądrości. Często tak zdobywamy klucz do rozwiązania naszych problemów. To dzięki tej zasadzie pozostajemy zawsze w kontakcie z najgłębszymi warstwami zbiorowej świadomości całej ludzkości od początku jej istnienia. Tak właśnie każda część naszej świadomości odbija się w podświadomości i za jej sprawą jest nierozerwalnie połączona z uniwersalną całością której zwrotne oddziaływanie możemy doświadczać w naszych snach, medytacji, terapii regresyjnej lub w czasie hipnozy. Ta właśnie świadomość zbiorowa jest nieograniczona a nasza mała aktywna na ziemskim planie świadomość może do niej dotrzeć w ściśle określony sposób. Wiedza ta prowadzi do uświadomienia sobie zarówno swoich sił, jak i słabości. Używając jednych, aby wzmocnić drugie, każdy z nas lokuje samego siebie w sercu swojego świata, na drodze ku świadomości uniwersalnej, i odkrywa swoje piękno wewnętrzne, podobnie jak odkrywa piękno tych wszystkich, których spotyka na tej trudnej drodze, w różnych chwilach swojego istnienia. Każde pełne prawdy uświadomienie sobie swoich działań i zachowań wymaga natychmiastowej i spontanicznej reakcji, dzięki której dokonują się zmiany w odczuwania własnego istnienia. Ta stopniowo coraz bardziej rosnąca świadomość prowadzi człowieka ku bezwarunkowemu zrozumieniu samego siebie i innych. To jest odpowiedź dlaczego sny mają tak wielowymiarowe znaczenie dla wszystkich tych którzy wkroczyli lub wkraczają na ścieżkę świadomego poznania samego siebie”….

 

Emocje a sny….

Nie wszyscy traktują poważnie to co się dzieje z ich emocjami w materialnym świecie. Niewielu rozumie szeroki wachlarz swoich stanów emocjonalnych i ich wpływ na każdy aspekt własnego życia. Tylko nieliczni z nas pojmują, że to czego chcemy i to czego naprawdę potrzebujemy rzadko się pokrywa. Kiedy to pojmujemy jesteśmy wstanie zanurzyć się w strumień swojej świadomości by dostrzec w jego nurcie zależności pomiędzy prozą własnego życia, emocjami a światem własnych marzeń sennych i prawdą własnego istnienia. To dlatego właśnie piszę Wam o naszych “ludzkich emocjach” i ich wpływie “na wszystko” w kontekście sennika. Niestety sennika którego pełne opisanie zajmie mi wiele lat. To co jest – to namiastka większych “prawd”… malutka cząstką dużo większej całości. Całości która swój początek bierze na “długo” przed powstaniem naszego wszechświata, ciągle ewoluuje i wcale nie kończy się wraz z jego śmiercią. To co piszę Wam, może będzie naprawdę unikalna a może nie, ale mam nadzieję, że pozwolić zrozumieć choć kilku osobą jak naprawdę należy interpretować swoje życie, sny i dlaczego trzeba to robić. Można czytać te zapiski jak książkę rozdział po rozdziale lub też wybiórczo, każdy rozdział oddzielnie, bo jest tam “coś” interesującego. Możesz przeczytać tylko cytaty rozpoczynające każdy z rozdziałów, bo w nich są ukryte różne prawdy, które można dowolnie interpretować. Cytaty są napisane przez “różne” autorytety, kilka jest z moderowanych dla zobrazowania rangi problemów, kilka musiałem napisać sam. Do żadnych z nich nie roszczę sobie praw, są po prostu po to by pobudzić głębsze przemyślenia. Jest tu w-ogóle dużo słów z różnych tekstów, różnych autorów, bo tak czasami było mi łatwiej ująć słowami to, co chciałem wam napisać. To czego mi najbardziej brakuje przy przekazywaniu wiedzy to właśnie słów i czasu. Ciągle szukam tych – odpowiednich. Cóż, ludzki język jest tak strasznie ułomny w opisywaniu stanów wewnętrznych, tak jak ludzka świadomość w ich pojmowaniu. Ciężko wyrazić słowami to co czujemy. Jak precyzyjnie przekazać jaki smak czujemy jedząc gruszkę a jaki ma pomarańcza? Jak przekazać komuś co czujemy w chwili gniewu, czy miłości? Jak ujmować słowami głębię własnego świata pełnego różnych odczuć i różnych barw własnych emocji? Nie jest to proste ale czas zacząć to z wolna wreszcie zmieniać. Czas zacząć coraz trafniej ubierać w słowa uczucia i emocje. Udoskonalać słowa którymi możemy trafniej niż dotychczas ujmować to co czujemy, bo jak by na to nie patrzeć prawdziwym celem tego miejscami nudnawego tekstu jest umożliwienie każdemu, kto zechce szerzej otworzyć oczy, do samodzielnego wkroczenia w świat swoich snów i/lub w świadome “konsumowanie” swojego życie z większą pewnością tego co się chce osiągnąć. To droga po wiedzę która jest dostępna dla wszystkich tych którzy są gotowi na jej przyjęcie. Niechcę nikomu nic narzucać, nie chcę tworzyć niepotrzebnych złudzeń które w Twoim życiu szybko się rozwieją. Dlatego właśnie piękno i urok “słowa pisanego” na tych stronach polega na tym, że czytasz to co chcesz, kiedy chcesz i robisz z tym to, co uważasz za stosowne. Nikt do niczego Cię nie zmusza, nikt też nie będzie miał pretensji, że odniesiesz się do tego z krytyką i sceptycyzmem i nie zagościsz tu już nigdy więcej. Moim celem i zadaniem jest stworzyć takie miejsce gdzie będzie można w miarę “bezpiecznie” skorzystać z tego co niosą nam podpowiedzi płynące z podświadomości w naszych snach. Droga jeszcze daleka, i dla was, i dla mnie. Ale kiedyś. Może kogoś z was to się uda a wtedy i ja osiągnę swój cel….
Dlaczego “Strumień Świadomości ?

 

Dlatego, że na najwyższym poziomie odczuwania tej rzeczywistości nasze emocje łączą się z myślami w jednolity Strumień Świadomości który przenika nasze ciało, umysł i duszę. Ta gra naszych ludzkich słów – “strumień świadomości” najlepiej według mnie opisuje stan wtedy osiągany. Bo na najwyższym poziomie istnienia cała nasza istota stając się naprawdę i absolutnie niematerialna, zostaje “tylko” i “aż” strumieniem świadomości….

 

To kiedyś….

Tu i teraz odczuwanie choćby cząstki swojego strumienia świadomości oznacza dla nas pogłębienia pozytywnych wzorców “pracy” własnej świadomości i jaźni. Z procesem budowania strumienia świadomości łączą się często doświadczenia mistyczne które w większym czy mniejszym stopniu budzą w nas “małe strumyki” dające nam wtedy większy czy mniejszy wgląd w naturę rzeczy. Doświadczeniom tym towarzyszy poczucie wewnętrznej pełni jako przenikające całą naszą istotę uczucie olśnienia, oświecenia i uniesienia. Ludzie przeżywający takie stany doznają “pełni swojego istnienia” na jakiejś konkretnej dla nich płaszczyźnie, w danym momencie czy choćby namacalną dla nich namiastkę tego stanu. Spotkanie z własnym strumieniem ma dla nas zawsze miejsce poza twardym materialnym czasem i jednoznacznie określoną dotychczas przestrzenią. To dlatego są one dla innych nieuchwytne bo tylko dla nas są absolutne, bezdyskusyjne i wręcz bezwzględne. Są one dobre u samej swej podstawy, jak najbardziej pożądane na tym etapie Twojego rozwoju i odgrywają naprawdę ważną rolę w dalszym Twoim życiu wewnętrznym. Jedynym mankamentem tego jest “oczywista prawda”, że bezwzględne są one jedynie dla przeżywającego je człowieka a dla innych nieosiągalne i przez to pozbawione znaczenia. To dlatego nie-warto o nich mówić tym, którzy “tego co doświadczamy” nie są w stanie w żaden sposób pojąć i zrozumieć. Mówienie o tym naraża nas na “uzasadnione” z punktu widzenia osoby niemającej takich doświadczeń wątpliwości. Jeżeli nie masz jednoznacznie skrystalizowanej swojej szeroko pojmowanej osobowości, to właśnie te wątpliwości podetną Ci skrzydła. Lepiej skupić się na tym co przeżywasz i doprowadzić do perfekcji powtarzalność tych stanów niż się z nimi obnosić. Podczas doznań wewnętrznych następuje “krystalizacja” naszej wewnętrznej istoty a przeżywany stan całkowitego choć narazie tylko chwilowego uwolnienia nas od lęków, niepokojów, kontroli własnych zachowań, wybudza w nas na tą krótszą czy dłuższą chwilę uczucie odarcia ze wszelkich złudzeń świata zewnętrznego i wewnętrznego. To na tym należy się skupić. To w tych doznaniach należy szukać odpowiedzi na wszelkie zadane w swoim życiu pytania. W tym życiu ale i w wielu innych, tych wcześniejszych. Doznając takich przeżyć zapomina się o otaczającym nas świecie, traci się poczucie przemijania czasu i przemijalności własnego istnienia, nie ma poczucia swojej niedoskonałości a jedynie poczucie prawdy. To wtedy wszelkie problemy życia stają się nieważne, nieznaczące albo przestają dosłownie istnieć. To wszystko po wyjściu z tego stanu budzi w nas uczucie zdumienia, zdziwienia i pokory, zmieniając nasze nastawienie do swojego istnienia ale i zmieniając wszystko. Bo odczucie własnego strumienia świadomości budzi w nas głębokie uczucie jedności wszelkich istot, szacunku do otaczającego nas świata w formie głębokiej wrażliwości która wynika z pewności tego kim się naprawdę jest. To dlatego na każdym z etapów naszej egzystencji otwiera on w nas inny, nowy, dotychczas niedostrzegany pełniejszy wymiar odczuwania samego siebie. Można to poczuć jako obserwowanie siebie trochę z boku, tego co czujesz i jak to czujesz, tego co myślisz z perspektywy osoby trzeciej, z perspektywy wyższej jaźni czy jak kto woli duszy. Nie jest to domena tylko osób żyjących dla swojego ducha a raczej spuścizna którą osiągnąć może każdy z nas zawsze wtedy gdy w swoim życiu w jakimś jego elemencie osiąga pełnię. Doświadczanie w jakimś zakresie strumienia świadomości pojawia się u wszystkich ludzi i pozostawia niezatarte ślady w ich pamięci. Przeżywają to przyszli kapłani kiedy dostępują powołania, medytujący mnisi czy zwykli prości ludzie zbliżający się w jakimś swoim działaniu do perfekcji ciała, umysłu i duszy. Pamiętamy te chwile jako coś jednoznacznie dobrego, unoszącego nas ponad zwykły codzienny pułap odczuwania swojej rzeczywistości. Przeciętnym osobom zdarza się to jednak rzadko. Ludziom zagłębiającym się w siebie dużo częściej, lub w ogóle widzą oni świat z perspektywy doznań wewnętrznych, co zbliża ich do jednoznacznej przebudowy własnego wnętrza w tym właśnie kierunku. Przeżycia te mogą należeć do różnych płaszczyzn naszego istnienia; mogą to być doznania fizyczne, religijne, macierzyńskie, rodzicielskie, przyjacielskie, czy poczucie bardzo głębokiej więzi z kimś lub czymś. Prawdziwa, głęboka miłość jest też podobnym do tego stanem. Stanem zmieniającym odczuwanie naszej rzeczywistości, zmieniającym priorytety i to często o 180 stopni. To dlatego jest tak ważna, bo ujawnia jak może się “czuć ” istota kompletna. Wszelkie przeżycia zjednoczenia się ciała, umysłu i duszy mogą być przeżywane podczas różnej naszej aktywności fizyczno-umysłowo-duchowej. Możemy tego doświadczyć podczas pracy zawodowej, pracy twórczej, podczas oddawania się swoim hobby czy na innych płaszczyznach naszego funkcjonowania. Mogą to być również stany głębokiego ukojenia głębi naszej duszy podczas kontaktu z naturą na wakacjach czy podczas zjednoczenia się ciała i umysłu w trakcie intensywnego ulubionego treningu prowadzonego z prawdziwą pasją czy też innego “dużego” wysiłku fizycznego. Ćwiczenia oddechowe, medytacja czy kontemplacja są sztuką która sama w sobie również nas w tym kierunku prowadzi. Post i głodówka też prowadzi w tym kierunku. W trakcie doznania jednoczącego nas wewnętrznie w “strumieniu świadomości” człowiek ma głębokie poczucie kontaktu ze swoim światem wewnętrznym ale i niespotykanej dotychczas głębi jedności ze światem zewnętrznym, co prowadzi nas do pełnego zrozumienia natury świata i własnej istoty. Daje wręcz mistyczny wgląd w naturę rzeczy. To co tu przeczytacie nie ma za zadanie was czegoś nauczyć. To tylko jedna z wielu dróg i to dość “kamienista”. Czytacie bo szukacie. Bo jest w was coś, co nie daje wam spokoju. Tą drogę przechodzi sie samotnie a nie za rękę z kimś co “coś tam wie”. Bo nikt o Tobie tak naprawdę nie wie nic. Nikt też nie może Ciebie poznać w pełni, jeżeli Ty sam tego nie zrobisz i nie poznasz siebie. To co tu przeczytasz to jedynie różne “drogowskazy” które mogą Ci pomóc się rozwinąć, ale i mogą Ci zaszkodzić, podciąć skrzydła – jeśli je na siłę będziesz chcieć zastosować w swoim życiu. Na wszystko przyjdzie czas. Najważniejszy jest jednak pierwszy krok. Być może teraz go właśnie robisz…. lub zrobisz….
Życzę Ci powodzenia…. i wytrwałości…. bo to bardzo bolesna i trudna droga, ale jakże piękna po jej przebyciu…..

 

marek kopacz