Cytaty do Rozdziału 29
Zanim Budda rozpoczął swa duchowa podroż, doznawał zmysłowych rozkoszy rożnego rodzaju, nie odnalazł jednak na tej drodze trwałego szczęścia. Pościł potem przez wiele tygodni, aż zbladł i schudł, odnalazł jednak tylko ból….
Praktyki te uzmysłowiły Buddzie, że zarówno rozpusta jak i umartwianie się – to skrajności, a skrajności nigdy nie prowadzą do szczęścia….
Równowaga nadchodzi dopiero wtedy, gdy przestajemy walczyć z przeciwieństwami. Droga środka nie ma początku ani końca, nie musimy zatem iść daleko – aby znaleźć na niej swoje miejsce. Znajduje się ona ponad wszelką dwoistością i przeciwieństwem….
Czasem nazywamy ja równowagą….
Równowaga harmonizuje wszelkie skrajności….
Równowaga jest jak dobrze nastrojona struna instrumentu, nie za mocno i nie za lekko….
Wibruje idealnie i wybrzmiewa właściwie….

Rozdział 29
Czarne słońce – „Nigredo”….
Ciemna noc duszy – „Noche Oscura”….
Alchemiczny proces transformacji – „Magnum Opus”….

Czy tego chcemy czy nie, to; każdy atom naszego ciała został wykuty w alchemicznym piecu gwiazd. Tak. Jesteśmy więc wprost dziećmi gwiazd. Nie ma we wszechświecie atomu który po-wielokroć nie przeszedł transmutacji od najprostszej postaci po swoją obecną formę w tyglu alchemii gwiazd. Każdy atom otaczającego nas świata i wszechświata zawdzięcza swoje istnienie śmierci jakiejś gwiazdy. To nie alchemia ani mistyka tylko twarda, poparta dowodami nauka….

Istotą tego rozdziału jest zrozumienie, iż w świadomości każdego człowiek są „mechanizmy” które różnie opisywane przez różnych ludzi – funkcjonują. Determinują naszą rzeczywistość i nas. Przy czym, my nie musimy wiedzieć jak to „działa”. Ba, w zasadzie nie musimy nawet wiedzieć dlaczego to tak działa. Powinniśmy natomiast rozumieć, iż jesteśmy pod wpływem tej siły, co determinuje nasze postawy w procesie zrozumienia samego siebie. Czarne słońce – „Nigredo”, Ciemna noc duszy, Noc dla zmysłów jest pierwszym stopniem na drodze do „Oświecenia”. Pierwszym śladem, że zaczynamy podążać po ścieżce wyższych wartości….

Na wstępie tego rozdziału umieszczam:
Etapy rozwoju moralnego Lawrence’a Kohlberga….
Oddają one bardzo dobrze etapy rozwoju moralnego na drodze do „Nigredo”….

Przeanalizowanie i zrozumienie ich jest ważne ponieważ każde z stadium etapów rozwoju moralnego Lawrence’a Kohlberga prowadzi nas do punktu w którym zaczynamy odczuwać niedosyt odpowiedzi na tak przebytej drodze do zrozumienia. Można powiedzieć, iż etapy rozwoju moralnego Lawrence’a Kohlberga to preludium do doświadczenia „Nigredo”….

Teoria Kohlberga ujmuje rozwój moralny w oparciu o trzy poziomy, z których każdy obejmuje dwa stadia rozwoju moralnego. Rezultatem końcowym jest ukształtowanie człowieka dojrzałego z klarownym poczuciem sumienia oraz właściwym sposobie rozumienia dobra, uczciwości, sprawiedliwości w kontekście tego co złe, nieuczciwe i niesprawiedliwe. Zgodnie z logiką rozwoju poznawczego żadnego ze stadiów nie można przeskoczyć. Nie wszyscy też osiągają najwyższe stadium. Większa część istot ludzkich dochodzi tylko do wczesnego poziomu konwencjonalnego….

Etapy rozwoju Lawrence’a Kohlberga:

Poziom I Przedkonwencjonalny
Z założenia obejmuje wiek przedszkolny i młodszy wiek szkolny. Dziecko lub człowiek tego poziomu kieruje się chceniem, chęcią posiadania, chce mieć a nie być. Skłonny jest zapomnieć o wszystkim jeżeli ma to, co dla niego przyjemne. Unikają tego co przykre i przynosi nieprzyjemności. W życiu kieruje się przeważnie własnym dobrem i interesem, nie zwracając zbytniej uwagi na potrzeby i oczekiwania innych. Odnosi wszystko do siebie, patrzy na świat poprzez pryzmat swojego małego „ja”, nie uznaje wewnętrznie żadnego innego systemu wartości. Pierwszy poziom to poziom realizmu moralnego czy raczej moralności wymuszonej i jest związany z fazą egocentryzmu i podporządkowania się autorytetom. Podstawowymi cechami tego okresu są: uznawanie obowiązków ze względu na posłuszeństwo, przestrzeganie litery a nie ducha norm, obiektywna koncepcja odpowiedzialności. W drugim stadium tego poziomu człowiek rozumie już istotę normy, czyli ducha nakazu. W trakcie różnych relacji z otoczeniem następuje proces wyodrębniania własnego małego „ja”. Proces ten jest źródłem rozwoju własnej tożsamości, w którym ważną rolę odgrywa świadomość moralna i interioryzacja wartości….

Stadium 1
Charakterystyczne jest tu myślenie wyłącznie o własnych korzyściach, bez zwracania uwagi na konsekwencje tego dla otoczenia. Tok rozumowania jest prosty i polega na centralnym umiejscowieniu własnej osoby w świecie. Charakterystyczna jest niezdolność do akceptowania innych poglądów i postaw, niż własne. W życiu młodego człowieka jest naturalną postawą rozwojową, zarówno umysłową jak i moralną ale na bardzo wczesnym etapie rozwoju. Później, a szczególnie w życiu dorosłym, jest objawem niedojrzałości, a co za tym idzie niedostosowania do życia w społeczeństwie. Występuje również w niektórych stanach psychotycznych jako orientacja posłuszeństwa i kary….

Stadium 2
To orientacja naiwnie egoistyczna. Działanie dobre, to działanie, które ma na celu dobro własne, a inni najlepiej niech w tym nie przeszkadzają. Potrzeby innych są już brane pod uwagę, ale tylko wtedy jeśli rezultat ich działania jest korzystny dla własnego dobra. Taki człowiek postrzega świat wyłącznie z własnego punktu widzenia, poprzez absolutyzowanie własnych doświadczeń, obserwacji i przemyśleń, przy równoczesnym marginalizowaniu opinii pochodzących od innych osób. Nie przyjmuje do wiadomości innych opinii nawet w sytuacji, gdy są o wiele lepiej uzasadnione niż jego własne. Jest głęboko przekonany, że świat funkcjonuje zgodnie z jego mniemaniem lub że najlepiej by było, gdyby tak właśnie funkcjonował – na tej podstawie określa własne relacje z otoczeniem. Wynikiem takiego rozumowania jest pogląd, iż wszyscy ludzie powinni postępować zgodnie z jego wolą i przekonaniami. Reguły przestrzega się tylko po to, by unikać kary. Tylko skutki czynności określają, czy jest ona dobra czy zła. Punkt widzenia i interesy innych nie są brane pod uwagę. Taka postawa łączy się często z egocentryzmem, arogancją, egotyzmem oraz megalomanią….

Poziom II
Konwencjonalny
Człowiek zaczyna orientować się w relacjach społecznych i dopasowuje pragnienia do tych relacji. Na początku tego poziomu taka osoba funkcjonuje bez własnego zdania, które z założenia dopasowuje dla własnych korzyści i podporządkowuje się okolicznościom, nie potrafi więc samodzielnie ocenić sytuacji lub dojść do konstruktywnych wniosków. W przypadku takiej osoby nie mówi się zazwyczaj o kreatywności, pomysłowości, oryginalności czy niezależności, więc nie będzie ona raczej postrzegana jako osoba kreatywna. Z drugiej zaś strony jest to ktoś, kto gotów jest podporządkować się okolicznościom, które mogą mu przynieść zysk. Z założenia jest to zachowanie lub postawa polegająca na przyjęciu i podporządkowaniu się wartościom, zasadom, poglądom i normom postępowania obowiązującym w danej grupie społecznej. Ten poziom utożsamiany jest na ogół z nadmiernym, bezkrytycznym przyjmowaniem i stosowaniem się do wytyczonych przez kogoś norm, zbyt intensywnym identyfikowaniem swoich celów z celami grupy, mechaniczną akceptacją wszelkich zasad i wartości, biernej uległości, bezmyślnej aprobacie reguł głoszonych przez innych. Postawa ta wynika z obawy przed formułowaniem jakichkolwiek własnych poglądów, propozycji rozwiązań czy też prezentowania wzorów zachowań. Drugi poziom nosi nazwę autonomii lub moralności współpracującej. Na późniejszym stadium tego poziomu następuje tu uściślenie norm i przejście od odpowiedzialności obiektywnej do subiektywnej. Zasady i normy nie są powoli nakazem innych, ale samodzielnym wyborem dobra. Proces socjalizacji przebiegający na zasadzie wzajemności i współpracy, prowadzi do osiągnięcia autonomii moralnej. Model rozwoju świadomości moralnej i ocen moralnych przebiega od lęku do szacunku, od realizmu do idealizmu….

Stadium 3
W tym stadium etapu drugiego przyjmuje się, że przekroczenie normy jest złe, gdyż spotyka się z karą ze strony otoczenia a ludzie postępują moralnie wyłącznie z powodu strachu przed karą. Pojawiają się na tym etapie zaczątki myślenia i działania moralnego. Czynność jest oceniana jako dobra albo zła ze względu na intencje jednostki. Cenione są społecznie akceptowane standardy zachowania. W postępowaniu zauważa się kierowanie głównie motywem zwrócenia na siebie uwagi w celu uzyskania aprobaty a osoby dostosowują się z obawy przed karą (lub w celu uzyskania nagrody) w każdej sytuacji, gdy zachowanie innych jest wskazówką oczekiwanego przez daną grupę zachowania. To oznacza nabywanie umiejętności zachowania się zgodnie ze społecznymi oczekiwaniami. Istnieje tu tendencja do upodabniania swoich ocen i poglądów do innych….

Stadium 4
Moralność czwartego stadium opiera się na respektowaniu autorytetu władzy. Pojawia się poczucie zobowiązania moralnego wypływające z przekonania, że władza ma prawo utrzymywać ład i porządek. Moralne dobre jest to co uznane jest przez istniejące autorytety. W postępowaniu jednostka kieruje się sumienną pracą i szacunkiem wobec autorytetów, gdyż to zapewnia zgodne relacje i dobro społeczne. Podstawą moralnego zachowania staje się unikanie krytyki ze strony władzy i wynikającego z tego poczucia winy. Budzi się powoli zróżnicowana orientacja prawa i porządku. Pojawia się szacunek dla różnych autorytetów oraz przekonanie, że reguły społeczne muszą być przestrzegane z wielu różnych poglądów. Zwraca się uwagę nie tylko na motywy działania jednostki, ale również na standardy zewnętrzne. To, co jest słuszne, zależy nadal od opinii większości w danej grupie społecznej ale sprzeciw w wielu puntach zaczyna się już rodzić. Taka postawa pokazuje przeciwstawienie się sobie, podporządkowujemy się grupie, bo boimy się odrzucenia, chcemy zostać członkami grupy, uniknąć ośmieszenia i odrzucenia ale jednocześnie zaczynamy chcieć się wyróżniać, być niepowtarzalnymi. Imponuje nam nadal zachowanie grupy lub jednostki i dlatego zachowujemy się podobnie jak inni ludzie ale coś jest tu nie tak. Nasze zachowanie zmienia się za sprawą jednostek żyjących swoimi zasadami. Tak przechodzimy w moralnym rozwoju dalej na drodze do „Nigredo”….

Poziom III
Postkonwencjonalny
W trzecim poziomie następuje powolne uznaje, że przekroczenia normy NIE JEST rzeczą samą w sobie złą. Dopiero teraz rozwija się moralność autonomiczna, w której reguły widziane są na zasadzie wzajemnych uzgodnień, a działania oceniane są na podstawie towarzyszących mu intencji, a nie skutków. Tak tworzą się zasady moralne, ideały, które określają, co jest dobre, a co złe. Jednostka jest w stanie spoglądać na to, co w danym społeczeństwie jest dobre a co złe i kierować się swoim zdaniem czy poglądami. Jednostka może być autonomiczna moralnie, może porównywać własne zasady moralne z zasadami innych. Tworzą się indywidualne normy moralne i obyczajowe które nie muszą obejmować wszystkich kanonów moralnych społeczeństwa w jaki żyjemy. Przy czym nie należy mylić tu moralności z obyczajami. Normy moralne są podobne do norm obyczajowych obowiązujących w danej społeczności ale są wewnętrznie akceptowane natomiast normy obyczajowe niekoniecznie muszą być akceptowane. Normy obyczajowe odpowiadają na pytanie „Co wypada robić lub nie wypada robić” a normy moralne „Co jest źle robić i czego nie robić bo to złe”. Kodeks moralny może być inny niż kodeks obyczajowy i nie będzie to budzić wyrzutów sumienia czy innych napięć wewnętrznych….

Stadium 5
W tym stadium trzeciego poziomu występuje autonomia zasad i wartości moralnych. Dzięki temu następuje uniezależnienie postępowania jednostki od autorytetu osób znaczących i od grup odniesienia, a nawet od jej identyfikacji z tymi osobami czy grupami. To, co jest słuszne, zależy od własnej opinii a nie od większości w danej grupie społecznej. Człowiek postępuje moralnie, gdyż tak chce, a nie dlatego, że leży to w jego interesie.
Podstawą dla tego stadium staje się uznanie, że wszyscy ludzie mają takie same prawa, niezależnie od pełnienia ról, statusu i prestiżu. Zachowanie moralne postrzegane jest jako swoiste zobowiązanie wynikające z poszanowania każdego człowieka i jego praw. Moralnymi są takie zachowania, które przyjmują wolę i dobro innych. Niemoralne zaś są te zachowania, które naruszają prawa innych. Prawa człowieka ujmowane są w sposób uniwersalny….

Stadium 6
W tym stadium naruszenie normy jest złe, gdy jest sprzeczne z zasadą zaufania i przywiązania między ludźmi. Przy łamaniu normy obyczajowej ma się poczucie wstydu, zaś przy łamaniu normy moralnej poczucie winy ale nie poczucie kary. Budzi się pełna orientacja uniwersalnych zasad sumienia. O postępowaniu decydują wybrane przez nas samych zasady etyczne. Gdy obowiązujące prawo wchodzi w konflikt z tymi zasadami, postępujemy zgodnie z własnymi przekonaniami. Jesteśmy odporni na działania kar czy nagród. Człowiek ma świadomość uniwersalnych zasad moralnych, w których istnienie wierzy, nie upiera się przy swoim, nie poucza innych bo wie kim jest i czego chce. Inni mają prawo do swoich błędów. Zachowania dobre i słuszne to takie, które polegają na przestrzeganiu zaakceptowanych przez siebie uniwersalnych zasad sprawiedliwości, poszanowania życia i wolności oraz respektowaniu godności innych ludzi nawet wtedy gdy oni tego nie wiedzą. Prawo moralne określane jest za pomocą decyzji sumienia, zgodnych z wybranymi przez nas samych zasadami etycznymi. Zasady te będąc uniwersalne nie są konkretnymi regułami moralnymi, określającymi co należy czynić, a czego nie, lecz mają charakter własnego kodeksu. Poszczególne prawa i normy oceniane są zawsze jako dobre lub złe w zależności od tego, czy są zgodne czy sprzeczne z własnymi zasadami moralnymi. Są niejako zakotwiczonym we wnętrzu człowieka systemem wartości, wyznaczającym jego nastawienie do rzeczywistości. wskaźnikiem prawidłowego rozwoju moralnego jest zdolność do wysokiego poziomu autonomii moralnej, czyli samodzielności wyborów, decyzji, postępowania zgodnego z własną hierarchią wartości. Do przejawów prawidłowego rozwoju moralnego, bez których nie możemy mówić o osiągnięciu przez osobę autonomii moralnej zaliczamy sumienie, internalizację ( uwewnętrznianie ), posiadanie ogólnych zasad, sposób oceny czynu i zdolność do przeżywania winy. Jednym z najczęściej przytaczanych przejawów moralności jest sumienie. Sumienie zaliczamy do złożonych procesów wewnętrznych które kreują wprost naszą rzeczywistość, które pozwalają widzieć i tworzyć świat woku siebie zgodni z zasadami zachowania się każdego z nas. Sumienie jest jednak też tylko narzędziem i drogą prowadzącą do czystości duszy. Służy wprost do przeżywania i doznawania przez osobę uczuć aprobaty i dezaprobaty siebie, płynących ze świadomości stosunku własnych czynów do tego, co osoba SAMA uznaje za moralny powinność. Ta moralna powinność jest sumą wszystkich naszych wartości, za pomocą których osądzamy co powinno się czynić, a czego unikać. Sumienie dla młodych dusz jest raczej funkcją wybierającą, niż obciążeniem poczuciem winy czy strachu. Możemy powiedzieć, że sumienie to wewnętrzny głos człowieka, który nie oceniając zbytnio celu naszych pragnień, wskazuje nam WŁAŚCIWE środki prowadzące do osiągnięcia tego celu. Człowiek który chce zrozumieć samego siebie musi w pierwszej kolejności odkryć swe własne sumienie i zerwać z zależnością od innych, aby w ten sposób przejść od zależności do odpowiedzialności za własne czyny. Dojrzały wybór moralny jest więc aktem uporządkowanym wewnętrznie, opartym na przekonaniu o słuszności, a nie na przymusie płynącym z zewnątrz. Wskaźnikiem prawidłowego rozwoju moralnego jest również zdolność do przeżywania winy. Zdrowe poczucie winy z powodu popełnionego wyłomu w wyznawanych zasadach, jest charakterystyczne dla wyższych stadiów rozwoju. Różni się ono również od nieracjonalnego poczucia winy, które bywa bezlitosne, dołujące i krępujące działanie. Osiąganie coraz wyższych etapów dojrzałości wewnętrznej związane jest, ze stopniowym uniezależnieniem wyborów moralnych od zewnętrznych potrzeb a nie zewnętrznych presji czy nacisków. Tym samym jest to zdolność do wewnętrznej kontroli, która sprawia, że osoba staje się aktywna i twórcza, podejmuje inicjatywę bez nakazów z zewnątrz, niezależnie od tego, jakie koszty może pociągnąć za sobą ich realizacja….

Właśnie kiedy dochodzimy do zaawansowania na szóstym stadium trzeciego poziomu i powinniśmy go przekroczyć, okazuje się, iż sens takiego życia i postawy jest daleki od sukcesu osiąganego w świecie ludzi. Człowiek taki jest okopany przez życie, poturbowany przez otoczenie, obolały i ma poczucie, że coś tu jest nie tak. Te uczucia które wtedy przeżywamy podsyca narastające zwątpienie i przekonanie, że w krótkim życiu nie można wiele zmienić, a egzystencja człowieka nic nie obchodzi innych z naszego otoczenia. Ba, nawet Stwórca nie jest zainteresowany naszym losem. To zwątpienie może i powinno ukształtować rezygnację z dalszego uczestnictwa w „wyścigu szczurów po łupy tego świata”. Musimy się oddalić od społeczeństwa by wszystko zobaczyć w pełnej krasie. Człowiek w tym okresie powinien czerpać siłę z własnego wnętrza. Musi bazować na wewnętrznej spójności, którą osiągnęliście w trakcie przechodzenia przez wszystkie okresy życia, lub na sile, jaką możemy odnaleźć w swej wierze duchowej czy religijnej. Rodzą się w tym okresie pytania egzystencjalne i religijne, które domagają się odpowiedzi. Relacje człowieka w stosunku do wieczności i wyższych bytów stają się bardzo ważne i istotne. Teraz dopiero możemy spróbować zrozumieć, to co jest nie tak, gdyż trzeba to zrozumieć nowymi zmysłami, opisać innymi słowami i uczuciami a to zrozumienie właśnie tak nadchodzi. Owocem tego ostatniego kryzysu, który jest relacją pomiędzy wątpliwościami a integralnym widzeniem istnienia człowieka jest właśnie „Nigredo”. Tak budzi się głęboka mądrość. Ta mądrość jest ukoronowaniem całego dotychczasowego rozwoju….

„Nigredo” a Alchemia….

W Alchemii Tajemnych Przemian „Nigredo” czyli „Noche Oscura” to alchemiczny proces transformacji duszy i jednocześnie transmutacji ciała odnoszący się wprost do człowieka i jego duszy. Prawdziwa Alchemia jest zdefiniowana jako proces oczyszczania własnej istoty, mentalnej i duchowej transformacji. W tym kontekście to zarówno fizyczne jak i mentalne (psychologiczne) głęboko osobiste przeżycie „zapadnięcia się w mentalną otchłań„.
Wewnętrzne znaczenie alchemii, na poziomie mentalno-duchowym to po prostu wszech-kompozycja, oznaczająca stosunek niedoskonałych części do całości, które się na nią składają. Tak więc alchemia, jeśli jest odpowiednio pojęta, zajmuje się świadomą zdolnością kontroli dokonywanych przemian i transmutacji w obrębie materii i energii, a nawet w obrębie samego ducha i duszy. Jest to podstawowa i ponadczasowa nauka alchemika mistyka jako atut każdego człowieka samorealizującego się, który poszukując swojej drogi i celu, zbliża się do doskonałości i gotów jest odegrać swą rolę na szerszym planie istnienia. Dlatego też można powiedzieć, iż Nigredo dla naszej duszy jest raczej pozytywnym przeżyciem ( Uwolnieniem mimo wcześniejszego bólu). U ludzi, którzy przeżywają „Nigredo”, zawsze występują podobieństwa odczuwania tego stanu: duża wrażliwość związana z empatią i brak odporności na presje płynącą z otoczenia (z kontaktów z innymi) oraz jednocześnie prawdziwe wewnętrzne doświadczenie niepojmowanej zmysłami „głębi” w którą się pogrążamy by to co obciążające, zostało w nas oczyszczone i zniszczone w ciemności naszej podświadomości.
Ludzie doświadczający „Nigredo” borykają się z uczuciem własnej bezsilności, bezbronności, samotności, opuszczenia i wyobcowania. Czują się bezwartościowi, wewnętrznie wypaleni, przegrani i niedoceniani. Nieodłącznie te doświadczenie przesycone jest strachem, beznadziejnością i bezsensownością. Człowiek przeżywa w sobie głęboką ciemność własnej istoty, zapada się w sobie, czuje głęboką samotność. To wszystko go pogrąża, odpycha od świata zewnętrznego i ludzi. Subiektywne doświadczenie „Nigredo” może być ukształtowane przez złe emocje, nic więc dziwnego, że na tej drodze trzeba przejść przez odcinki wewnętrznych tarapatów, biedy, pustki i rozpaczy by tonąc w rozpaczy swojej bezsilności spojrzeć na wszystko z innej wyższej perspektywy. To wszystko budzi w nim nowe uczucia, bo oddalenie od zgiełku ludzkich spraw pozwala zobaczyć swoje prawdziwe wnętrze….

Trochę o prawdziwej Alchemii….

Według ukrytych przed okiem profanów tekstów Alchemii Tajemnych Przemian cytuję poniżej:
Podstawy Alchemi:

„Człowiek jest mikrokosmosem, małym wszechświatem, ponieważ jest on ekstraktem z wszystkich gwiazd i planet całego firmamentu niebieskiego, z ziemi i jej elementów; tak więc jest on kwintesencją wszystkiego co istnieje…”

„Natura posługuje się każdą formą istnienia, jej matryca (duch) zawiera w sobie, rozumie i przezwycięża na swojej drodze wszelkie przeciwności swoimi sposobami. Nie masz innego poznania prócz poznania siebie samego, swojej natury. Wszelka istota realizować może jedynie swój własny byt, lecz nie może realizować elementu, który jest jej całkowicie obcy, bo natura doskonali się jedynie sama w sobie. Natura drzewa nie może być zmieniona ani przez układ gałęzi, ani przez przez ich przycięcie; uszlachetnia się tylko przez przemianę wewnętrzną…”

„Nic nie może przejść z jednej skrajności w drugą, jak tylko przez środek. Zwierzę nie może dojść do bytu niebiańskiego, nie przeszedłszy przez człowieczeństwo. Wszystko co jest przeciw naturze, musi stać się naturalne, zanim jego natura nie stanie się prawdziwie duchową…”

„Wszelka rzecz winna wrócić do tego, co ją wytworzyło. To, co jest ziemskie, pochodzi z ziemi; to co gwiezdne, wywodzi się z gwiazd; to co duchowe, pochodzi od Ducha i powraca do Boga…”

Uproszczone wnioski z Alchemi:

„W naturalnym świecie i wszystkich rzeczach naturalnych w-oku nas tkwi niejaka prawda, której nie widzi się oczami zewnętrznymi. Droga do tej prawdy biegnie przez wytworzenie w sobie pewnej mentalności, to na tej drodze przystankiem jest intelekt (sola mente). Filozofowie, alchemicy i mistycy ją poznali, przekonali się, że siła tej prawdy jest tak wielka, iż transmutuje (zmienia) wszystko i czyni cuda. Na tej prawdzie zasadza się cała sztuka uwalniania ducha z jego okowów, dokonać tego można, jak już stwierdzono, nie inaczej, jak tylko w ten sposób, że umysł, intelekt (mens) trzeba uwolnić od ciała. Jak w człowieku wiara czyni cuda, tak czyni je owa siła, owa veritas efficaciae (prawda skuteczności – prawda absolutna) w materii. Prawda ta jest najwyższą siłą której na drodze rozwoju ominąć się nie da, a w której przechowywany jest Kamień Filozofów i Eliksir Młodości ”

„Duchowa alchemia. Ołów złotem się stanie , przyjdzie to zdarzenie, Gdy z Bogiem i przez Boga w Boga się przemienię. W Tobie jest to, co chcesz. W Tobie niebo i piekieł męki w Tobie też; Co wybierasz, masz wszędzie, jeśli tylko chcesz. Niebo jest w Tobie. Powstrzymaj próżny bieg, Bóg nie jest tam, gdzie sądzisz; Gdy niebo w Tobie trwa, ty wciąż dokoła błądzisz…”

„To, co zabija, wytwarza też życie; to, co powoduje śmierć, sprowadza również zmartwychwstanie; co niszczy w takim samym stopniu buduje. Z niczego nic nie powstaje. Stworzenie nowej formy jest uwarunkowane przetworzeniem poprzedniej…”

To w tym ostatnim cytacie zawarta jest klauzura Nigredo na której w tym rozdziale chciałbym się skupić by przekazać zrozumienie tym którzy są na to gotowi, że nasze cierpienie, frustracja i zniechęcenie do życia i ludzkich spraw może mieć inną, ukrytą twarz która wynika z dążenia naszej duszy do innych wyższych spraw….

W alchemii, „Nigredo” to pierwszy krok na ścieżce do kamienia filozoficznego który w tym przypadku jest metaforą doskonałej w swoim brzmieniu duszy. To właśnie dlatego wszystkie alchemy (czynniki pierwotne) muszą zostać oczyszczone w ekstensywny sposób przez Nigredo do jednolitej czarnej materii. Proces transmutacji to poszukiwanie który musi się zacząć od zniszczenia tego co było dotychczas na rzecz stworzenia całkiem nowego sposobu widzenia świata woku siebie. Coś umiera, coś się rodzi. Istotą sprawy przy Nigredo jest niechęć do stanu obecnego i nieważne czy cierpimy bo mamy długi, straciliśmy dom lub co gorsza kogoś bliskiego, ważne jest, że nie chcemy tego stanu, chcemy zmiany, chcemy nowego, choć czujemy niemoc, uwikłanie i co ważne beznadzieje swojej sytuacji. Zaczynamy rozumieć, że utrzymując stan takim jaki jest, nic więcej nie osiągniemy. I to jest właśnie nasz pierwszy krok ku nowemu. Prawdziwa przemiana w alchemii polega na porzuceniu tego, czego nie potrzebujemy i co nam już zawadza, na rzecz czegoś o wiele lepszego, czego jeszcze nie znamy a jedynie podejrzewamy, że jest i tego właśnie w zasadzie pragniemy. To odwieczne poszukiwanie kamienia filozoficznego na coraz to wyższym poziomie istnienia. W alchemii nic nowego się nie narodzi, co przedtem nie obumarło. Światło nie może świecić poprzez materię, o ile materia nie stała się na tyle subtelna, by pozwolić promieniom się przemknąć. Tak właśnie nasza świadomość przebija się z mrocznej otchłani podświadomości w lepszej formie do zadań życiowych, stan ten nie pojawia się bez przyczyny, jest wezwaniem do głębszych przemyśleń, wiąże się z końcem czegoś, domknięciem jakiegoś cyklu który jest o krok, blisko ale jeszcze nie został w pełni dopełniony….

„Ciemna nocy duszy” z mistyki Jana od Krzyża….

Ciemna noc zmysłów w psychologii analitycznej stał się metaforą „Ciemnej nocy duszy” z mistyki Jana od Krzyża. To stan przenikającej duszę samotności, wewnętrznej ciemności wynikający z oddalenia od Boga. Jest ona przede wszystkim religijnym fenomenem, przeżywanym przez ludzi, gdy udają się w drogę do Boga. Stan ten nabrzmiewa najpierw wyrzutami do świata zewnętrznego które jednak nie daje się zmyć zwykłą chłodną logiką ludzkiej natury. Zmiana następuje dopiero wtedy, gdy, istota ludzka konfrontuje się z własnym sumieniem i duszą w procesie zniszczenia przewinień, obciążeń i grzechów dotychczasowej postawy. Oto najciemniejszy czas, czas rozpaczy, rozczarowanie, frustracji; czas, kiedy żale, troski, błędy i grzechy opanowują naszą jaźń by złamać naszą dotychczasową naturę w ogniu rozpaczy. Czas gdy dochodzimy do ściany swoich możliwości, czas gdy nie ma szans na dalsze normalne życie. W tym kontekście „Ciemna nocy duszy” symbolizuje zanurzenie w chaosie ciężkich emocji w cieniu własnego wnętrza w który drzemią ułomności własnej natury w formie grzechów których nie umiemy i nie chcemy sobie wybaczyć. Tego procesu tak jak i „Nigredo” nie da się oszukać. Różne emocje mieszają się i niszczą naszą dotychczasową istotę, ba, depczą nas bezlitośnie, aby zmienić naszą postawę w naturę bardziej doskonałą bo bliższą Bogu. Dopiero później kiedy zapadniemy się na tyle głęboko by pogrążyć swoje zmysły w apatii do świata zewnętrznego otrzymujemy łaskę która pochodzi wprost od Boga. Według mistyków katolickich są takie grzechy które prowadzą do odrętwienia duszy i uniemożliwiają jej radzenie sobie z codziennością. To w nich kryje się duchowe wyzwanie jakie przed każdym może postawić Bóg. Jan od Krzyża uważa, że odwrócenie się od spraw doczesnych i głęboka chęć zadośćuczynienia swoim winom może oczyścić duszę ze wszelkiego przywiązania i żądzy, wtedy oznacza to przejście przez „Ciemną noc dla duszy”. To czas gdy w pokorze można zaakceptować swoje ułomności, przestać obarczać siebie winą by zrozumieć, że mamy możliwość zrobić jeszcze wiele dobrego dla innych. Jana od Krzyża jest przekonany o tym, że”Ciemna noc duszy” może uwalniać duszę od wszelkiego doczesnego przywiązania. „Ciemna noc duszy”, tak jak rozumieli ją ojcowie pustyni, jest ukształtowana przez uzależnienie od zewnętrznych pragnień związanych z światem materii. „Ciemna noc duszy” usuwa to uzależnienie. Kieruje naszą uwagę całkowicie na drogę wewnętrznych wartości a to wewnętrzne uniesienie jakiego wtedy doświadczamy oczyszcza ducha i duszę, również z wszelkich złych przywiązań i myśli. Warto wtedy zadać sobie pytanie, z jakich wyobrażeń, złudzeń i ułomności chcę się oczyścić. „Ciemna noc duszy” oczyszcza również z religijnych iluzji:
z iluzji, że Bóg rozwiąże wszystkie moje problemy…,
Z złudzeń, że modlitwy i prośby uwolnią nas od trosk i kłopotów…,
Ba, z iluzji, że skoro wierzymy w Boga, to wszystko nam wolno, bo On zawsze nas wspiera…,
z iluzji wykorzystywania wiary w Boga wynikającej z otrzymywanych korzyści dla siebie i dla moich celów…,
Dla chrześcijan ten proces można nazwać kryzysem tożsamości wiary, dopóki nie doświadczą obecności Boga i Jego uwalniającej od wszystkiego co zgniłe łaski, co w konsekwencji nadaje głęboką religijność opartą o doświadczenie jedności wewnętrznej z Bogiem. Wewnętrzne uniesienie którego zewnętrznym objawem jest miłość jaka się wtedy buduje. Tak na nowo ukształtowany człowiek jest bardzo tolerancyjny i potrafi pokochać nawet najgorszą ciemność w duszy innego człowieka, ponieważ życie w ciemności jest darem od Boga który nas oczyszcza a który pozwala nam dostrzec prawdziwe wartości….

„Czarna noc zmysłów” – Carl Gustav Jung

Psycholog Carl Jung utożsamia czarną noc zmysłów z nieprzytomnymi żądzami i pragnieniami obrazami drzemiącymi w nieświadomości (podświadomości). Jest to faza, w której wgląd w projekcje cienia jest realizowany, a nadęte ego i niepotrzebne konceptualizacje są usuwane z psychiki. Czarna noc zmysłów dla Carl Gustav Jung to procesu indywidualizacji osobowości jako subiektywne doświadczenie w procesie spowodowanym bolesną, rosnącą świadomością obciążeń z aspektów własnego cienia”. Tak narasta w nas świadomość, że pewna część naszych stanów świadomych i wyborów trąci obłędem przyzwyczajenia, a najlepsze na co nas stać na co-dzień, to życie w zgodzie ze swoim zaprogramowanym kodem. W miarę jak indywidualizacja się rozwija, tak konfrontacja z ciemnością w nas tworzy na początku najpierw martwą równowagę, potem zatrzymanie, które utrudnia moralne decyzje i sprawia, że przekonania się zmieniają a działania stają się coraz bardziej nieskuteczne, a nawet niemożliwe, by na koniec przejść w stan wyzwolenia przypadłości gdzie „Czarną noc zmysłów” zastępuje zrozumienie, wybaczenie i nowa świadomość siebie i swoich celi. „Czarna noc zmysłów” według Carl Gustav Jung można określić jako moment oczyszczającej maksymalnej rozpaczy, wręcz niezbędny do zrozumienia swojej sytuacji i siebie a który jest warunkiem wstępnym dalszego rozwoju osobistego….

Dla Carl Gustav Jung „Czarna noc zmysłów” powoduje oczyszczenie z przyziemnych żądzy i obciążających psychikę pragnień, gdyż nasze nawyki tworzą w nas odstające od rzeczywistości pęknięcia i szczeliny które z biegiem czasu rozrastają się do rozmiarów otchłani – która może nas pochłonąć. To stłumienie wszelkich przyziemnych zapędów które odbierają naszemu ciału i umysłowi energię do otwartego działania, przytępiają zmysły i kierując je na zewnątrz zamiast ku wnętrzu. Zapadanie się w głąb niezrealizowanych pragnień izoluje od otoczenia i ludzi, zniechęca do kontaktów, przeszkadza w sensownym życiu. Osoby obciążone niezrealizowanymi żądzami i pragnieniami mają wrażenie, że zrobili coś nie tak jak trzeba, albo że sami są winni swojej sytuacji. Cierpią, bo niewiele jest rzeczy które ich cieszy. Nie widzą w swojej sytuacji sensu ani celu nie tylko do działania ale do życia w ogóle.
Cierpią w ciemności swoich zmysłów. Cierpią, sami nie wiedząc dlaczego choć prawda jest oczywista. Cierpią, aby ukazać sobie pewien wewnętrzny kontrast: „Czarnego kota nie widać na czarnym tle, w czarną noc, ale czarny kot w słoneczny dzień na białym tle jest skazą obok której nie da się przejść obojętnie”.
Ludzie cierpiący boleśnie „Czarna noc zmysłów” według Carl Gustav Jung czując, czego im potrzeba ale tylko na bardzo głębokim poziomie odczuwania. Dlatego też wielu nam współczesnych ludzi pogrążonych w ciemności swoich zmysłów nie może przejść tej bariery by wyzwolić się z obciążeń. Musimy zrozumieć, że nie należy kwestionować natury zewnętrznej rzeczywistości a jedynie poszukiwać odpowiedzi co do wewnętrznej spójności….

Jung podzieli „Czarną noc zmysłów” na dwa różne poziomy odbioru świadomości:

– Pierwszy poziomów reprezentuje początkowy stan niezróżnicowanej świadomości który jest stanem emocjonalnie ekspansywnym na zewnątrz. Dla Carl Gustav Jungnie stanem „nieprzytomnej” świadomości na drodze utożsamiania się ze swoimi emocjami, stanem nieodróżniania świadomości od nieświadomości, pragnień od instynktów itd. Człowiek taki nie rozumie pewnych wartości, nawet jak je pozna to zapominają o nich. Koncentruje się jedynie na materialnych wartościach, powierzchowności, wyglądzie zewnętrznym. Tutaj człowiek nie jest świadomy własnej nieświadomości połączonej wprost z własnymi instynktami, emocjami i uczuciami. Ba, jest nieświadom jak mocno i schematycznie jego emocje oddziałują na jego postawy. To człowiek płytki, który nie potrafi spojrzeć w głąb własnej świadomości, ocenia innych tylko po zewnętrznych pozorach, sam również nie potrafi odnaleźć w sobie żadnej trwałej głębi, sprawić, że wartości wewnętrzne będą dla niego ważniejsze od spraw przyziemny….

Dlaczego tak jest i jak taki człowiek zbliża się do „nocy swoich zmysłów” ?
Po co nam To potrzebne ?

Płytkie popędy i prymitywne potrzeby, tworzą w nas samych kompleksy o silnym ładunku emocjonalnym, służą wymuszeniu naszego rozwoju poprzez „programy” i blokady których nie da się obejść. Trzeba je przeżyć, przepracować i w pełni zrozumieć a które reprezentują naszą osobowość najczęściej w postaci stłumionych i zapomnianych przeżyć i bolesnych doświadczeń. Jest to podstawowe źródło trudności, zablokowanej energii, wstrzymujący rozwój jednostki do czasu aż usunie powody swoich blokad. Siebie samego nie da się oszukać. Kiedy zbliżamy się do punktu konwergencji  zaczyna do nas docierać wszystko co zrobiliśmy innym dotychczas, to boli tym razem nas. Ten ból przytłumia zmysły, przytłumia chęć ich używania, ba, przytłumia wszystko. Jedzenie już tak nie smakuje, sex jest rutyną a wszelkie inne dotychczasowe przyjemności bledną i płowieją. Nic już nie cieszy, w świecie ludzi czujemy się samotni, nawet bliscy nie budzą w nas już tych samych uczuć. Znamy te emocje i uczucia bo je przeżyliśmy ale na każdym kroku czegoś nam w nich brakuje. Oddalamy się od świata w „głuszę”, szukamy „samotni” tak jak ranne zwierze zaszywa się w kniei by umrzeć. Tak właśnie „zdycha” obciążająca nas część psychiki, zdycha bo odstaje od prawdy o nas samych. Nie da się tego procesu wymusić, on nadchodzi sam, kiedy jesteśmy na niego gotowi….

Popędy, instynkty, pragnienia, emocje i nawet uczucia są naszą drogą do zrozumienia, że są jeszcze wyższe cele (Wyższy Plan Egzystencji) które wiążą się z całkiem innymi „uczuciami”, ich zrozumienie nie jest możliwe bez tej drogi. Nikt na tej drodze nas nie ocenia, PROGI PRZEMIANY są na niej naturalne, sami je sobie poustawialiśmy. Stopnie Świadomości czy Stopnie Oświecenia to tylko drogowskazy które otwierają nam oczy kim AKTUALNIE jesteśmy i co możemy z tym zrobić. Inteligencja, intelekt, umysł jest domeną człowieka biegnącego po swoje, jednak powoli w tle za kulisami zewnętrznego  świata w naszej podświadomości zaczyna buntować się duchowe EGO, potajemnie tworząc swoje własne wzorce. Układa swoje równania, które z coraz większa siłą sprawiają, że pojawia się podświadome poczucie winy. Dotychczasowy styl życia zaczyna budzić wątpliwości. Kariera, sukces zawodowy, uznanie, nadal wybijają się na plan pierwszy. Jednak w precyzyjnie pędzącej do sukcesu maszynie coś zaczyna szwankować, coś się zacina, coś już nie gra tak jak wcześniej. Wszystkie bodźce ślepo zmierzają właśnie w tym kierunku, jednak cel ciągle się oddala. Ba, zaczynamy uważać, że nigdy wszystkich celi nie osiągniemy. Logiczny sposób myślenia, pojawiający się dotychczas niejako automatycznie zaczyna skłania do zastanawiania się nad własnym zachowaniem, motywami i dalszym sensem życia tu i teraz. W końcu wszystko pęka, musi pęknąć by wymusić zmiany, a cały z takim trudem zbudowany zamek z kart rozsypuje się na strzępy. To jest „Nigredo” odpowiedni czas na zmiany. Wiele z takich osób traci wtedy swój naturalny pęd do sukcesu, zwalnia, aż w końcu staje. Rozgląda się ze szczytów na jakie zapędził się ich intelekt i zaczyna najpierw podejrzewać, potem mieć wrażenia, a na koniec odczuwać że na góry swych marzeń wkroczyli samotni, obdarci z tego co najważniejsze. Pojawia się wtedy pewien niepokój, później trwoga i poczucie, że czegoś brak. Cały blask, bogactwo czy władza już w pełni nie wystarczają, sława i splendor nie mają już wartości. W ten sposób zaczyna się czas poszukiwań prawdziwej tożsamości.
Pytania takie jak: „Kim naprawdę jestem?”,
„Dlaczego tu jestem?” zadawane są sobie coraz częściej.
Jest to burzliwy okres życia w którym wiele pojęć przewraca się do góry nogami. Prawie zawsze wszystko jest tu skoncentrowane na emocjach i na większej ich intensywności, jest więcej schizofrenii, bólu, samobójstw, więcej poszukiwań celi, źle ulokowanej miłości, zmysłowości, więcej lekarstw, narkotyków, seksu. Pośpiech i pęd do zdobywania sławy i dóbr materialnych, uwikłanie w niekończących się aspektach codziennej walki o byt, nie pozostawiają zbyt wiele czasu na autorefleksję, medytacyjne zagłębienie się w istniejącą rzeczywistość i siebie, nie pozwalają na pogłębiony stosunek do bliźnich. Z tego tylko powodu takie życie jest ułudą i prowadzi człowieka do wewnętrznego konfliktu, który tak smutno musi się kończyć. Te próby nie dają jednak żadnych odpowiedzi. Brak konkretnych odpowiedzi co się z nami tak naprawdę dzieje powoduje zaburzenia które są charakterystyczne dla Ciemnej Nocy Zmysłów – Nigredo, ponieważ jest to skok świadomości z myślenia wartościami materialnymi do myślenia wartościami duchowymi. To jest właśnie Próg dla Naszej Tożsamości. Przejście to jest w sprzeczności do panujących i dominujących wartości otaczającego nas świata. Człowiek nie będąc jeszcze w pełni wewnętrznie ukształtowany staje się dla siebie i dla środowiska niewiarygodny, czuje się odrzucony, wyalienowany. Świadomość tego sposobu myślenia pęka. Musi pęknąć bo jest ułudą. Teraz następuje czas na dalszą podróż w głąb siebie, tam gdzie jeszcze nie byliśmy, po nowe nauki i doznania. To jest nam potrzebne, cieszmy się ze swoich przeżyć i starajmy się jednak robić to jak najbardziej świadomie, bo tylko to nas przybliża do prawdy….

Po co to naszej duszy ?

Osoby z pierwszego poziomu Junga dla mistyka to „Człowiek z duszą”, zauważa się wyższe wartości ale umysł, świadomość i podświadomość kierują życiem, nadświadomość jest ukryta i jej sygnały są ignorowane. Dusza nie ma i nie może mieć dużego wpływ na to co robi człowiek za życia, liczą się instynkty i emocje to je trzeba opanować i zrozumieć a prawdziwe uczucia dopiero się kreują. Na ich opanowanie mamy jeszcze czas. Świadomości jest daleko od podświadomość, organizm ustawiony jest na gwałtowne emocjonalne reagowanie, uciekaj albo walcz, reakcje te są bardzo silne, kumulują się, nasilają („nerwy” się stroszą). Do czasu jednak zanim złamiemy swoje ego w trakcie „Nigredo” człowiek ten myśli ze jest intelektualnym geniuszem, tymczasem jest często pozbawionym skrupułów karierowiczem.

Co o tym myślą alchemicy ?

Alchemicy interpretują „Nigredo” jako koniec mniejszej pracy, odpowiadającej uduchowieniu ciała. Celem tej części procesu jest odzyskanie pierwotnej czystości i otwartości duszy na wyższe doznania. Kolejne kroki alchemicznego opisu obejmują takie obrazy jak albedo, citrinitas i rubedo jako cel jednego z czterech głównych etapów Magnum Opus i pełna przemiana – coniunctio, czyli połączenie wszelkich sprzecznych przeciwieństw w jedną niepowtarzalną całość naszej istoty….

– Drugi poziom osób przeżywający „Czarną noc zmysłów” dla Carla Gustava Junga jest zaproszeniem, by pożegnać się ze wszystkimi miarami, które są sprzeczne z Twoją istotą, by oderwać się od wszystkich złudzeń, w oparciu o które budujmy fałszywy obraz własnej osoby w otaczającej nas rzeczywistości. Samo zbliżenie się do zrozumienia jest wielkim wyzwaniem, który popycha nas by uwolnić się od wszelkich popełnionych win po-przez zrozumienie praw rządzących naszą rzeczywistością.

Zbliżanie się do „Czarnej Nocy dla duszy” prowadzi przez rzeczywistą chęć odwrócenia się od świata materii w kierunku właściwości własnego wnętrza. Jest też bardzo ważnym przeżyciem dzięki któremu zapoczątkowane zostaje wiele procesów wyzbywania się obciążających nas lęków. Zawsze zadaniem człowiek jest poskładać swoje obserwacje z różnych przeżyć, znaleźć i pojąć zależności pomiędzy reakcjami swojego ciała, zaciemnieniem umysłu i niekontrolowanymi dotychczas emocjami. Kiedy zrozumiemy siebie w najmniejszej nawet części zaczynamy być zdolni do dostrzegania wielu zawiłości życia. Wszystko zaczyna się jak zwykle trochę nieporadnie ale uzbrojeni w dużą dozę cierpliwości i wyrozumiałości w stosunku do wszystkich i do siebie możemy wielokrotnie usiąść i śmiać się z swoich wcześniejszych przekonań, które były tak dalekie od prawdy, uczy to nas pokory że prawdy nie można poznać. Prawdę możemy jedynie poczuć. Jednak do tego miejsca daleka jeszcze droga, obecnie praca nad własnym Ego została dość skutecznie zakończona. Ego zostało trwale zbudowane. Zależności fizyczne i społeczne przeżyte i doświadczone. Nie wszystko można przecież ciągle zaczynać od nowa, bo pewne nasze cechy wymagają powolnych zmian, a inne drastycznych przeżyć, dlatego Ego to podstawowy fundament naszej istoty jako człowieka. W tym miejscu powinniśmy z szacunkiem pochylić się nad swoją drogą, wszak wiele nas kosztowało dotarcie do tego miejsca, powinniśmy przyjrzeć się sobie, swojemu potencjałowi, swoim możliwością i zahamowaniom, dokonać swoistej samoobserwacji i dogłębnej samooceny. Takie myślenie o sobie i samoobserwacja powinna stać się naszą główna naturą, bo to ważny moment naszego istnienia, bo dopiero wtedy gdy budowa Ego dobiegła końca zaczyna się budowanie istoty duchowej, bliższej doskonałości. Wtedy jeszcze jako człowiek czujemy już swoją niezależność, swoje miejsce w społeczności, teraz zaczynamy również powoli odczuwać swoją drogę do źródła. To teraz przychodzi czas na przyswojenie sobie wszelkich zdobytych dotychczas informacji, doświadczeń i przeżyć w wiedzę. Wiedzę która będzie prawdziwą podstawą na dalszej drodze, aż do czasu uzyskania innych zdolności postrzegania. Człowiek wtedy nie wszystko jeszcze rozumie i pojmuje ale w tym kierunku przynajmniej zmierza. Nie musi wszystko wiedzieć, nie musi wszystko rozumieć, na to przyjdzie jeszcze odpowiedni czas, ale powinien rozważać siebie, swoje myśli i emocje. To ważne czy dzieje się tak samoistnie czy w pełni świadomie, że na pierwsze miejsce w naszym życiu wysuwa się ciekawość zależności natury i świata, głód wiedzy, potrzeba odkrywania, obserwowania i zrozumienia. Budowania własnych emocji i panowania nad nimi. Obserwowania samego siebie, swojego ciała, jego funkcji, umysłu, analizowania swoich myśli, emocji, zasad ich powstawania, przepływu i konsekwencji. Człowiek wtedy tak jest pochłonięty swoimi rozważaniami, że nie ma czasu ani ochoty, na normalne życie, liczy się tylko szukanie wiedzy. Nie potrafi jeszcze skupić się na całości, wiec skupia się na swoim wnętrzu. Charakterystycznym elementem rozwoju wtedy jest to, że człowiek wreszcie przestaje się bać „swojego” Boga, a zaczyna Go szczerze kochać i podziwiać. Wszystkie wcześniejsze postawy były skłonne do pewnych zachowań moralnych i religijnych ze strachu przed śmiercią i karą, ze strachu przed „swoim” Bogiem. Tymczasem teraz dochodzi do nas w naturalny sposób, że istniejemy w świecie dla nas stworzonym, że podlegamy prawom na które nie mamy wpływu.  Boli na niewiedza, boli nas brak możliwości znalezienia odpowiedzi na ważne pytania, a tych jest coraz więcej. To zaczyna nas przytłaczać. Wiedza jest dość spora, ale ogólna i co tu mówić powierzchowna. To nie wystarcza, to męczy, ba to załamuje i odbiera sens istnienia. Tak ma być. bo dostęp do prawdziwej wiedzy biegnie przez wewnętrzny świat do którego trzeba mieć odpowiedni klucz….

Jest pewna decydująca różnica między „ciemną nocą duszy” a „ciemną nocą dla zmysłów”: ta pierwsza jest zawsze poprzedzona duchowym doświadczeniem i religijnym nawróceniem które zmienia wszystko. Dla mistyka człowiek zbliżający się do „Nigredo” po-raz drugi to raczej Dusza w Ciele Człowieka, bo to ona ma coraz większy wpływ na to co robi człowiek za życia i to ona może nas poprowadzić w świat innych doznań. Po duchowym przeżyciu „Nigredo” zapoczątkowuje się ciągle rosnące przeświadczenie o wielkiej sile, znaczeniu i nieśmiertelności człowieka, odchodzi w zapomnienie lęk przed śmiercią, a jego miejcie zajmuje w nas przekonanie że lęk przed śmiercią jest tylko barierą umysłu. Pod koniec tej fazy rozwoju pojawia się syntetyczne myślenie i dostrzegania faktów, których nie widzą inni ludzie, jest to jak czytanie tego co ukryte po między wierszami. Ludzie tacy odczuwają wtedy potrzebę szukania wiedzy, która mogłaby odpowiedzieć na pytania dotykające istoty bytu. Szukają bliskości z naturą i światem ponadzmysłowym. To w pełni naturalny proces. Człowiek rozwinął swój świat wewnętrzny, wzbogacając go wielopokoleniowo swymi produktami w postaci symbolicznej, które określamy jako nauka, etyka i estetyka. Ten świat wewnętrzny dominuje nad człowiekiem i determinuje jego działania. Składa się nań nie tylko nasza wiedza o nas samych i otaczającym świecie, lecz także nie znane światu zwierzęcemu wartości ludzkie, takie jak abstrakcyjnie rozumiane dobro i zło, empatia, litość, sprawiedliwość, wolność. Tylko człowiek może sobie postawić pytanie o swoje miejsce oraz o moralne pojęcie dobra i odpowiedzieć za nie. Istotą bytu wtedy jest szacunek dla wszelkiego życia, lecz wraz z nim uświadamiamy sobie, że codzienność naszej zwierzęcej egzystencji zmusza nas najczęściej do wyboru między mniejszym a większym złem. Dlatego jeśli jesteśmy dość wrażliwi pragniemy w sposób naturalny podążać w stronę doskonałości. Uznanie zasady szacunku dla wszelkiego życia za podstawową normę i jest warunkiem zachowania życia na planecie i dalszego na miej rozwoju. To z tego wynika podstawowa zasada poszanowania życia, zdrowia, tożsamości i wolnej woli innych ludzi. Są to zasady stare jak świat, ale dopiero po przeżyciu duchowego „Nigredo” zyskują szansę głęboko duchowej akceptacji i realizacji. Powinniśmy głębiej zrozumieć, że należymy do większej całości jako gatunek, że jesteśmy tylko częścią całości, partnerem roślin i zwierząt, fakt, bardziej zaawansowanym ewolucyjnie, ale to właśnie to nas zobowiązuje do większego poszanowania życia w każdej postaci. Ciągłe przekraczanie granic jest niezmienną charakterystyką takiego człowieka. To dlatego w alchemii i mistyce taki okres negacji jest określony terminem Nigredo – Czarnej Nocy Duszy po którym dopiero zaczyna się budowanie nowej wyższej świadomości gdyż dalsza ewolucja jest nieunikniona i w tym przypadku. Narasta w nas przeświadczenie że nie trzeba ulegać żadnym lękom i niepokoją bo najgorsze, widmo odchodzi w całkowite zapomnienie. W pracy naszego umysłu wiele się zmienia, ulega on intuicji wewnętrznej choć podświadomość jest cały czas aktywna lecz zbliża się ona do świadomości, podsyła różne obrazy, organizm ustawiony jest na emocjonalne reagowanie ale reakcje te są bardzo krótkie, nie nasilają się („nerwy” się nie stroszą). Kiedy się rodzimy nie potrafimy nazwać naszych emocji i uczuć ale już wtedy najbardziej odczuwaną emocją lęk i strach, nie wiemy jeszcze kim jesteśmy ale już boimy się że wszystko (co kol wiek to znaczy) stracimy….

Jak się objawia „Nigredo” w snach….

Żyjemy w pędzie, praca, pogoń za awansami, władzą, kasą, lepszym życiem. Brak czasu na odpoczynek, na swoje przyjemności, na swoje pasje. Dopada nas zwątpienie, spowodowane codziennością i zmęczenie przyziemnością jaka jest naszym udziałem. To wszystko wpływa na naszą psychikę i kumuluje się w snach. A jeśli się dużo nazbiera potem są tego ciężkie skutki – sny ociekające ciemnością naszych zmysłów. „Nigredo” w snach ujawnia poziom odczuwanego w życiu na jawie pesymizm, frustracja, zniechęcenie które są tylko po-to by zwrócić naszą uwagę na bogactwo innego świata. To co odczuwamy, to echo naszych uprzednio przeżywanych emocji. Śni nam się przeważnie coś złego, jakieś gwałty, samobójstwa, kłótnie a nawet śmierć. Emocjonalnie świat naszych snów pełen jest dziwnych, realistycznych snów lęku, paniki, nieznajomych którzy coś od Ciebie chcą, mozolnych prac, trudów które nie przynoszą pożądanych efektów lub wręcz szkodzą. Sny i z nimi związane stany są po to, abyś stawał się coraz bardziej tym, kim jestem w swojej naturze, coraz bardziej zbliżał się do tego jedynego w swoim rodzaju i pierwotnego stanu odczuwania, jaki przeznaczony jest dla Twojej osoby. Uwolnione lęki i obciążające emocje w snach powodują zastanowienie i oczyszczenie….

Jak więc to jest naprawdę ?

Wszyscy dążymy do doskonałości, to nadrzędna zasada istnienia zawarta w ruchu materii, nic nie pozostaje w miejscu, wszystko się porusza, zmienia, ewoluuje, przekształca. To dlatego i my dążymy do przodu (co kolwiek to znaczy), do tworzenia coraz bardziej spójnego obrazu siebie, który jednak musi być oparty na silnym poczuciu własnych wartości i możliwości, dotykającym świadomie i podświadomie głębokich spraw i prawd. To te prawdy i sprawy popchną nas do przodu, do działania gdyż odzwierciedlają w prosty sposób nasze idei jako nasz sens istnienia, który odbije się z zwielokrotnioną siłą w naszej kreatywności i przydatności na dalszej drodze. Tylko wówczas stworzymy spójną, rozpisaną na wiele różnych form istnienia, niezmienną i rozpoznawalną pomimo różnorodnych postaci istotę naszej jazni, która będzie wpływać na świat materii w sposób doskonalszy.

To co naprawdę czujemy, co czuje nasza dusza dociera wtedy do każdej naszej postaci, w każdym miejscu i w każdym czasie, niestety narazie dostrzegamy to tylko wtedy, gdy jesteśmy wyciszeni na zewnątrz i otwarci na interakcje z własnym wnętrzem. To dlatego przechodzimy PROGI PRZEMIANY, kroczymy po STOPNIACH ŚWIADOMOŚCI, trwamy na POZIOMACH OŚWIECENIA, by stać się doskonalsi i zbliżyć się do uczucia „Jedności” która zmienia wszystko. Człowiek który przeżył „Nigredo” czuje się bezgranicznie wolny. Żyje, zawsze szczęśliwy a nie zagubiony, w błogiej zgodności z swoim przeznaczeniem. Tam, gdzie wszystko zostaje mu odebrane, nawet wiara, czuje się jednocześnie u w o l n i o n y od wszelkiego przymusu. Nie jest już narażony na presję, że musi coś udowodnić sobie lub ludziom. Takie mechanizmy zawarte w naszej świadomości są jednoznacznym dowodem na istnienie innej, wyższej rzeczywistości, która rządzi się swoimi prawami i do której możemy dojrzeć, a nie ją posiąść….

Podsumowanie:
Podsumowując, możemy powiedzieć, że rozwój wewnętrzny to stopniowe przechodzenie od stadium zapatrzenia w siebie i swoje potrzeby do coraz większego zrozumienia otoczenia a przez to i siebie. Osiągnięcie zrozumienia podstaw samego siebie to rozwój samoświadomości, motywów moralnego postępowania, posiadanie prawidłowo ukształtowanego sumienia, zrozumienie i wolny wybór określonych i zarazem niesprzecznych z dobrem innych osób zasad moralnych, to również posiadanie wartości moralnych i umiejętność podejmowania decyzji, sposobów oceny czynu oraz zdolność przeżywania winy. Jednocześnie psychologiczne teorie rozwoju moralnego człowieka wskazują nam na doniosłość tego zagadnienia dla rozwoju ku dojrzałości osobowej. Bowiem jednym z najistotniejszych faktów w życiu człowieka jest to, że on się rozwija, że jest nieustannie w drodze, wciąż zmierza do zrozumienia siebie, swoich zachowań i postępowania zgodnego nie tylko z rozwojem intelektualnym, społecznym ale również z rozwojem duchowym. Rozwój ten choć jest dynamiczny, to jednak jest pewnego rodzaju trudem, walką z samym sobą, by rozumieć coraz więcej, by swoim zrozumieniem ogarniać coraz większą przestrzeń. Ten trud przyjmowany jest przez człowieka w ciągu całego życia, gdy musi podejmować decyzje, rozstrzygać wiele różnych spraw i problemów, które są również problemami natury moralnej i duchowej. I choć zawsze trudnym do uchwycenia będzie rozwój wewnętrzny człowieka, to zawsze będzie on przedmiotem zainteresowania zarówno na płaszczyźnie teoretycznej jak i empirycznej choć powinien on być rozstrzygany na płaszczyźnie praktycznej….

marek kopacz