Cytat do rozdziału 23
Ani czas, ani mądrość nie zmieniają człowieka – bo odmienić istotę ludzką zdolna jest tylko i wyłącznie prawdziwa wiedza o samym sobie.

Czas rozwiązuje wiele spraw, a to, czego nie jest w stanie rozwiązać nie odchodzi w zapomnienie tylko buduje woku nas narastające napięcie które zaczyna nas trawić swoimi mackami od środka. Mówi się, że czas leczy rany, a jak nie zdąży za życia, to śmierć mu w tym pomaga byśmy się nie spalili od środka. Życie, przeznaczenie, los czy nawet Bóg, jak kto woli nie może dać Ci tego…, czego i tak w Tobie nie ma. Bo każde nasze pragnienie ma swój początek w naszym umyśle, otwiera nowe drzwi, tworzy nowe wyzwania. By osiągnąć to czego chcemy musimy poszukać ku temu swoich umiejętności w pokładach własnej podświadomości, bo tam jest wszystko co umożliwi nam spełnienie trawiących nas własnych pragnień…..
m.k.

Rozdział 23
Wrzeciono czasu…..
Kołowrót wspomnień w snach…..

Wrzeciono czasu to tylko mentalne narzędzie do pracy nad sobą tak jak i linia czasu, ma ono wiele twarzy, wiele wspomnień o różnych odcieniach emocji. Wszystko to splata się w naszej świadomości i podświadomości w nierozerwalną nić naszego życia, gdyż kiedyś wzbudziły w nas różne silne emocje. Nie wszystkie z nich są jasne do dziś. Każdy z nas jest inny, każdy z nas ma inne swoje utarte schematy działania, według których funkcjonuje. Tak właśnie interpretujemy fakty, zachowania, przekazy i wszystko to co nas spotyka….

Tylko czy robimy to dobrze ?  Skutecznie?

Nieustanne analizowanie swojej przeszłości, bez wyciągania racjonalnych wniosków zakrzywia linię czasu, żyjemy niby Tu i Teraz ale jakby tylko tym, czego już niema, tym co jest tylko w naszym umyśle. To pułapka którą należy omijać szerokim łukiem. Stając wobec odpowiedzialności za swój własny świadomy rozwój należy umieścić przeszłość tam, gdzie powinna się znajdować, to znaczy naprawdę za nami. Właściwie pojmowana przeszłość powinna jedynie pomóc nam doskonalić stałość charakteru, jasność umysłu, spontaniczność emocjonalną, wiedzę i mądrość. Tylko racjonalne przeanalizowanie powodów tego co się wydarzyło i dlaczego to się wydarzyło ujawnia popełnione błędy i daje konstruktywne odpowiedzi, na przyszłość. Tu musimy wyzbyć się emocji które przeszkadzają nam dokonać racjonalnej oceny. To sprawia że inaczej widzimy wiele wydarzeń ze swojej przeszłości. Ta podstawowa umiejętność racjonalnego manipulowania własnymi emocjami stanowi część możliwości naszej ludzkiej natury. Dobrze opanowana i umiejętnie wykorzystywana przynosi same korzyści. Błędnie wkomponowana w nasze życie robi z nas manipulantów brnących z wyrafinowaniem tylko po swoich ścieżkach w gęste chaszcze. Jednak skupmy się na tym co dobre, by w procesie wewnętrznych poszukiwań zmierzać do mądrego uporządkowania tego co w nas siedzi, do przystosowania ich do swojej własnej osobowości, swojej istoty. Trzeba sobie jasno powiedzieć nic, absolutnie nic co się wydarzyło w moim życiu nie było bez sensu i bez celu. Ten głęboki sens i cel trzeba znaleźć, poczuć go i wyciągnąć z tego konstruktywne dla siebie wnioski. Dokonać zmiany wszystkich złych przeżyć lub choćby tylko niezrozumiałych doświadczeń w prawdziwą mądrość życiową która niczego się nie wstydzi. Taka postawa stanie się naszą tarczą w przyszłości. Dlaczego? Po co? Choćby po to by na kolejnych etapach uświadamiania sobie indywidualnej natury naszych emocji dokonywały się w naszym wnętrzu liczne porządane przez nas zmiany. Człowiek który wierzy, że wszystko ma swój głęboki sens szuka go i zawsze znajduje. Nieraz zrozumienie tego przychodzi do nas po wielu latach kiedy wrzeciono czasu obróci swoje oddziaływanie na nas nawet o 180 stopni….

Trzeba też powiedzieć sobie jasno, że dla Boga nie ma takiego bytu, który by istniał niezależnie, ponad nim, jak więc “czas” może stać się takim tworem, takim bytem czy takim czymś. Ba. Czas jest dla Boga świetnym narzędziem które umożliwia Mu realną modyfikację Jego zamierzeń w każdej dostępnej dla Niego chwili. Oczywiście są jasne tego prawa, bo On niczego nie zostawia przypadkowi ani jakiemu-kolwiek widzimisię. Przyjęcie zasady, że czas to sztuczna konstrukcja i zamysł zrealizowany na potrzeby wyższej rangi daje nam iście boską możliwość “pobawienia się tym.” Warto po-spekulować czy wydarzenia dzieją się w prostej linii w naszym życiu czy też nakładają na siebie swoje emocjonalne oddziaływanie poza czasem i przestrzenią. Warto zadać sobie pytanie czy “czas” zawsze pędzi do przodu i nigdy nie zawraca? Czy ta nasza typowo ludzka koncepcja czasu jest twardą, niezmienną rzeczywistością, czy tylko ulotnym złudzeniem? Czas nie zawsze przemija w jednakowym rytmie. Pewne rozważania nasuwają podejrzenie, iż czas jest pojęciem bardzo mglistym i niewyraźnym. Bo oto jedna jego część przeminęła i już jej nie ma, podczas gdy inna dopiero będzie i jeszcze jej nie ma. Z takich to części składa się ten nasz ulotny czas. To my tak naprawdę decydujemy o rytmie odczuwanego przez nas czasu. czasu który z pozoru mierzy się jedną miarą, bo czas może być jak kłoda u nóg i wlec się bez końca, albo jak błyskawica czy bicz który nas smaga swoim mgnieniem. Aby rozpocząć tę wielką przygodę na starej, zapomnianej drodze, która doprowadzi nas do istoty naszej osobowości, najgłębszej prawdy o nas samych, trzeba zgodzić się na konieczność stawienia czoła wielu odkryciom z zamierzchłej przeszłości, trzeba w dostępny nam sposób zabawić się trochę czasem. Taka decyzja wydaje się niełatwa, lecz z czasem okazuje się niezapomnianym doświadczeniem, jakby powrotem do rodzinnego domu, do domu z dzieciństwa i popatrzeniem na to wszystko co się już wydarzyło, inaczej – oczami dorosłego już człowieka, mądrze, wyrozumiale i z olbrzymią dozą tolerancji dla siebie i innych. Bo to tu, wielu z z nas ma sobie i innym wiele do wybaczenia….

Zagłębianie tych pokładów pola własnej natury a przez to i świadomości pozwala nam na osiągnięcia pełnej równowagi wewnętrznej i odkrycie uniwersalnych prawd żadzących mikro i makro światem, które są “wyryte” ba, wręcz “wydziarane” w atomach świadomości każdego z nas. Światło i czas tworzą wspólnie naszą rzeczywistość, one z pozoru są ponad nami ale nie są poza naszym zasięgiem. Aby łatwiej pojąć, na czym polega taki proces wewnętrznych poszukiwań, przypomnijmy, że nasze podstawowe struktury są takie same jak innych ludzi, innych istot, ba jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo nawet do Najwyższego dlatego możemy osiągnąć głębokie zrozumienie ich postępowania w tym nawet Stwórcy poprzez zrozumienie samego siebie i wszelkich procesów jakim za życia podlegamy. Sięganie po wiedzę zawartą w swoim wnętrzu, “wydzierganą” w atomach jest właśnie mistycznym wglądem w naturę rzeczy, jest Buddyjskim kroczenie “szlachetną ścieżką”, jest oświeceniem, nirwaną czy jak kto woli zbawieniem. Taki sposób widzenia rzeczywistości pozwala nam na zachowanie pokory i swoistego posłuszeństwo wobec praw naturalnych i praw uniwersalnych, to także czyste odniesienie do zrozumienia, że każdy człowiek jest czymś więcej niż tylko fizycznym zlepkiem komórek. Rozszerza to zarazem nasze możliwości korzystania z naszej pamięci wewnętrznej ( uniwersalnej, genetycznej, atomowej jak kto woli) i odwołanie się do niej kiedy jest to niezbędne. Obudzenie wyższej świadomości wzbudza w nas różne zdolności nadzmysłowe i psychiczne, co pozwala odkryć ziemską wielkość ludzką na równi z wielkością duchową. Jednym z licznych pól świadomości, jakie istnieją, a jakie są zamknięte w pamięci genetycznej, jest intuicyjna interpretacja snów, ponieważ właśnie one mają swoje źródło w wielkim “zbiorze” uśpionej, ale posiadanej przez nas wiedzy. To niewyczerpane bogactwo jest dostępne dla każdego z nas. Podobnie jak ciało zbudowane jest z tego, co jesz, umysł zbudowany jest z twoich przeżyć. Strumień przeżywanego życia stopniowo rzeźbi twój umysł i w ten sposób kształtuje Twoją duszę. Niestety większość procesu kształtowania naszej jaźni pozostaje nieświadoma, choć jest to wiedza obejmująca Twoje oczekiwania, modele związków, skłonności emocjonalne i ogólne ujmując postawa życiowa. To tworzy wewnętrzny model naszego zachowania w oparciu o powoli akumulujące się pozostałości przeżytych doświadczeń. To czy robisz to świadomie czy nie zależy tylko od Ciebie. Poprzez zgłębianie własnych zdolności i możliwości możemy odkryć własną drogę, swoje struktury mentalne i duchowe, swój sposób budowania pragnień, marzeń i idei a także reakcje na ich oddziaływanie, skutki jakie w nas wywołują i konsekwencje jakie możemy ponieść lub ponosimy. Wiedza ta pozwala wypełnić próżnię, jakiej doświadczamy w procesie poszukiwań całkowitej równowagi jako stanu wewnętrznego spokoju. Tylko podejmując starania wiodące do zrozumienia materii życia, zaczniemy długą wędrówkę do sedna własnej istoty, u kresu której odkryjemy i poznamy samego siebie, dotrzemy do naszego prawdziwego „ja” by odkryć nasze słabości, i zdolności, a dzięki temu odrzucić to, co jest zbędne, pozwalając rozwijać się temu co w nas prawdziwe. Oczywiście, na początku tej drogi praca nad sobą, swoimi emocjami i nad snami jest nieodzowna do obudzenia świadomości ludzkiej. Wewnętrzny spokój, jakiego nieustannie poszukujemy, pochodzi z całkowitej akceptacji swojej istoty, z bezwarunkowej akceptacji wszystkich instynktownych myśli, mentalnych odruchów, co rodzi wiarę w siebie i otwiera drogę do akceptacji innych, bez osądu, ale również bez szkodliwych złudzeń. Odkrycie swojej głębokiej świadomości może być w pierwszej fazie nieprzyjemne i czasami rozczarowujące, ponieważ odkrywamy w sobie coś nieznanego, często mrocznego lub niechcianego. Wytrwałość pozwoli naszej świadomości oswoić się z tym nieznanym sobą, z tą nową energią, która często zmusza nas do całkowitego zrewidowania naszego dotychczasowego pojmowania życia i nakazuje od nowa budować naszą własną przyszłość. W oczach otoczenia stopniowo wynurza się na powierzchnię nowa istota ludzka…, to Ty….

Ludzka natura w wrzecionie czasu….

Podstawą tego rodzaju analizy jest kołowrót życia czyli reinkarnacja, gdzie pojedyncze życie jest zaledwie jednym z wielu ogniw a zdobycie dla duszy kompendium polega na złożeniu w jedną całość wielu różnych doświadczeń z różnych żyć a więc i z różnych czasów….

Emocje które nas drążą i obciążają mają na nas swoje oddziaływanie poza linią czasu wyznaczająca jedno ludzkie życie. Ba, akumulują się poza czasem i w ty kontekście są zaiste wieczne…

Oprócz czasu nieistotne w snach są inne prawa, w tym i przestrzeń. Często w myślach przywołujemy postacie, o których już dawno nie myśleliśmy, a tu niespodziewanie pojawiają się w naszych snach gdyż najdokładniej odwzorowują to czego nie-rozumiemy….

 

Transpozycja:

Używając “wrzeciona czasu” nie sposób pominąć transpozycji, czyli przeniesienia. Z samego faktu, że istota ludzka w małym stopniu lub wcale nie ma świadomości swej natury, wynika, że jesteśmy jedynie daleką projekcją własnej realności, jej złudnym hologramem. Nasza postawa w kontaktach z otoczeniem na takiej samej zasadzie nieprzerwanie dokonuje przeniesienia własnej niedoskonałości na kogoś innego. Liczne sądy, jakie odnosimy do innych, są tylko odbiciem naszej własnej niedoskonałej postawy, co sprawia zniekształconą wizją nas samych przenoszoną na innych. Odkrycie tego podświadomego procesu daje nam szansę do sprostowania naszej dotychczasowej postawy, co polega na głębszym analizowaniu samego siebie i zdobyciu w ten sposób świadomości istnienia mapięcia wewnętrznego wynikającego z szukania wad i błedów w innych a nie w sobie. Nie wystarcza jednak na tym odkryciu poprzestać, należy jeszcze starać się zrozumieć i umiejscowić wszystkie przyczyny takiego stanu rzeczy dotyczące naszej postawy. Musimy zadać sobie pytanie, na jakiej płaszczyźnie naszego życia jesteśmy w ciągłej sprzeczności z otoczeniem, a następnie pojąć i zrozumieć dlaczego zawsze reagujemy w taki właśnie sposób….

Uzmysławiając sobie świadomie zasady transpozycji, łatwo zrozumieć, że to samo zjawisko występuje, gdy uznajemy kogoś innego odpowiedzialnym za to, co dzieje się w naszym własnym życiu, a postępujemy tak bardzo często. Taki sposób widzenia jest przecież całkowicie błędny z samego założenia. Rozumiemy przecież już, że działania innych stanowią tylko nieprzyjemne odbicie ( a może dobroczynne ? ) naszej własnej wrażliwości na wewnętrzne zranienia. To z tego powodu cierpimy gdzie u podstawy mamy poczucie niskiej, własnej wartości a dla poprawy samopoczucia przypisujemy komuś innemu własne błędy i zaniedbania. Dlatego podświadomie poszukujemy źródła tego dręczącego uczucia i transportujemy je na kogo tylko się da, często na najbliższych i z gruntu nam życzliwych. Zawsze okazuje się, że źródłem transpozycji jest zdarzenie mające swoje miejsce w przeszłości. Jeżeli w odpowiedni sposób zrozumiemy zasadę transpozycji, jesteśmy odtąd niezdolni do przeniesienia odpowiedzialności na inną osobę z naszego otoczenia….

Manipulacja czasem za sprawą narzędzia jakim jest wrzeciono czasu ma za zadanie nauczyć nas podstawowych zasad regulacji emocji, ponieważ nie zawsze potrafimy je stosować w sposób intuicyjny wtedy kiedy się w nas rodzą, kumulują i nami targają. Przyjmuje się założenie, że ludzie posiadają dwa sposoby przetwarzania informacji o charakterze emocjonalnym. Albo je całkowicie blokują albo uważnie studiują i rozważają. Zatem jeśli pewne doświadczenie lub myśl była zagrażająca dla danej osoby, mogłaby być w bardzo szybko sposób zgładzona jeszcze w fazie zarodka. Nie zwracałby na nią uwagi i nie dopuszczałby do jej świadomości, gdyby było to coś negatywnego. Taka technika sprawia, że złe myśli nie przybierają na sile choć pozostają do zrozumienia na wygodny czas w głębinach podświadomości. Z kolei ludzie doświadczający łagodniejszych emocji nie blokowaliby ich. Byłyby regulowane poprzez poznawanie, które wiązałoby się z głębszym przetwarzaniem nieprzyjemnych odczuć i rozładowywaniem ich negatywnego potencjału na drodze łagodnego sporu a nie totalnej konfrontacji z samym sobą….

Eksperyment:

Badacze w eksperymencie ujawniają zależność między obrazem a zachowaniem człowieka w silnie stresujących sytuacjach. Ludzie szybko odwracają uwagę od silnych przeżyć emocjonalnych, angażują się za to w te łagodniejsze i mniej zagrażające doświadczenia.

W tym celu zastosowano badania, w którym grupie badanych osób przedstawiono dwie fotografie, które przedstawiały zdjęcia o różnym nasileniu. Pierwsze z nich – o niskim ładunku emocjonalnym – przedstawiało kobietę, która trzymała się za głowę i na jej twarzy malowało się cierpienie. Z kolei druga fotografia pokazywała osobę cierpiącą, z twarzą zalaną krwią. Uczestnicy badania mieli przez pół sekundy patrzeć na każde ze zdjęć, a potem opisać, jak radzili sobie z emocjami.

Czy starali się odwrócić uwagę czy raczej myśleli, w jaki sposób dokonać reinterpretacji. Wyniki pokazały, że większość uczestników wybrało odwrócenie uwagi od zdjęcia o silnym ładunku emocjonalnym, a poznawanie przy fotografii z niskim ładunkiem. Taki rodzaj przełączania się pomiędzy obydwiema strategiami jest normalnym i zdrowym sposobem radzenia sobie z negatywnymi emocjami. Człowiek jest na tyle elastyczną istotą, że potrafi przyjąć odpowiednią dla siebie strategię radzenia sobie w zależności od aktualnej sytuacji.

Człowiek posiada naturalną skłonność do angażowania się poprzez poznawanie tylko w przypadku emocji względnie nieprzyjemnych. Coraz częściej zamiast stawiać czoła silnym wyzwaniom emocjonalnym, tłumimy je i unikamy ich. To poważny błąd ponieważ silne emocje zawsze odsłaniają te rejony naszego życia emocjonalnego które są dla nas ważne i obok których na pewno nie chcemy przejść obojętnie. Badajmy siebie pod tym kontem, badajmy swoje emocje, swoje emocjonalne postawy tylko tak dowiemy się o sobie więcej o sobie….

Rozumiejąc zasady przeniesienia negatywnych emocji na otoczenie w teraźniejszości, możemy starać się sięgnąć jeszcze głębiej w głąb własnej istoty i starać się zweryfikować, wszelkie inne okoliczności które warunkują i wywołują emocjonalne rozdarcie. Kiedy uda nam się rozliczyć z przeszłością z dzieciństwa, możemy sięgnąć jeszcze dalej przesuwając oś wrzeciona czasu przed własne narodziny. Taka postawa nazywa się powrotem do źródeł. To czas (tu pojęcie czasu jest dalekie od rzeczywistości ale nie ma innego) między życiami. Okres całkowicie pomijany przez większość ludzi, chociaż dla zrozumienia naszych przeżyć posiadający ogromne znaczenie. Jest to okres poprzedzający koncepcję poczęcia i nowego zycia. To w tym czasie następuje osadzenie naszej duszy w naszym indywidualnym toku doświadczeń, które chcemy i możemy na siebie przyjąć i być może przekroczyć. Dotarcie do podstaw własnego istnienia jest po części możliwe poprzez dojrzałość umysłu skłonnego do przekroczenia samego siebie. Nie może ono jednak przebiegać inaczej, jak podróż przez szlak naszych własnych doświadczeń typowo ludzkich i to bardzo konkretnych. Moja wiedza nie pozostawia mi żadnych wątpliwości, że każdy człowiek jeszcze przed urodzeniem jest wyposażony w indywidualny plan rozwoju, w porządek ziemskich realizacji, który kształtuje jego przeznaczenie na ziemi. Ten plan, zbudowany jest tylko w zarysach na pewnych stałych wydarzeniach które muszą zaistnieć, dając nam w wszystkich innych płaszczyznach indywidualną wolność wyboru naszego ziemskiego przeznaczenia. Każde przekroczenie własnych obciążeń które się wleką za nami często przez liczne inkarnacje jest źródłem niezrównanej satysfakcji wewnętrznej i uczucia spełnienia. Jeżeli takie pragnienia, emocje i uczucia istnieją w nas samych, to wydają się pochodzić z etapu wcześniej wpisanego w naszą indywidualną pamięć, przy czym nie jest to kwestia wydarzeń samych w sobie lub osób włączonych w te sytuację, lecz raczej nieustannego naszego pragnienia do czerpania z nowych doświadczeń płynących z istnienia. To my sami ostatecznie między życiami akceptujemy ustalone stałe dla nowego życia i wkraczamy w nie z zapałem….

Niektórzy twierdzą, że niemożliwa jest medytacja w oparciu o mechanizm wrzeciona czasu okresu pomiędzy życiami….
Inni zaprzeczają możliwości istnienia takich indywidualnych planów…,
jeszcze inni nie wierzą w prawa naturalne i proces reinkarnacji, choć mają inne silne korzenie oparte na religijnosci i wierze….
Nikt jednak nie umie w sposób najbardziej racjonalny wyjaśnić wielu pytań egzystencjalnych o sens i sprawiedliwość spraw które nas spotykają w naszym życiu bez udziału naszej woli a przy założeniu, że nasz Stwórca jest nieomylny a my mamy wolną wolę….

Istota ludzka ma w sobie dwoistość, nieustanną potrzebę wybierania między dwiema drogami przeznaczenia: z jednej strony jest przeznaczenie naszej przyziemnej ludzkiej drogi, a z drugiej strony inne wyższe przeznaczenie które biorą w niektórych z nas górę i sprawia iż lśnią oni wielkością swojej istoty i dziełami swojego życia na firmamencie całej ludzkości. To dlatego zrozumienie samego siebie i ujawnienie wyższych planów co do własnej drogi istnienia prowadzi do odnalezienia przyczyny różnych własnych niechcianych reakcji. Poczucie zrozumienia siebie wyjaśnia, własne wczesne dzieciństwo i najczęściej ujawnia wiele reakcji które były skierowane przeciwko innym w proces transpozycji. Potrzeba stałego powracania do wczesnego dzieciństwa, aby móc zrozumieć swoje przeżycia, dowodzi, że jest okres wcześniejszy niż ukształtowanie się obecnej ludzkiej świadomości. Zrozumienie własnej świadomości i jej obciążeń ujawnia wyższy plan który otwiera nas na wyższe doznania. Nie ma innej drogi i nie ma skrótów….

Reasumując wrzeciono czasu:
Stając wobec odpowiedzialności za rozwój własnej duszy i umieszczając przeszłość tam, gdzie powinna się znajdować, to znaczy naprawdę za nami, jesteśmy zobowiązani doskonalić stałość charakteru, jasność umysłu, spontaniczność emocjonalną, uczuciowość i postawy. Tylko tak musimy pozwolić ujawnić się tej jedynej w swoim rodzaju istocie, jaką jest nasz dusza. Nie chodzi tu w żadnym razie o infantylizm, ale o rozwój stłumiony przez odrzucenie prawdziwej wolnej woli i wolności naszego ducha. Od chwili, kiedy zaakceptujemy rzeczywistą postać naszej pełnej istoty, doznajemy uczucia powrotu do siebie, powrotu do wyższego sensu własnego istnienia; nie tego, który jest odbiciem osobowości ziemskiej na co-dzień, ale do tego, który jest samą esencją naszej głębokiej istoty….

marek kopacz