Cytaty do rozdziału 20

“Chwile w krople wody ubrane, słowa niesione przez wiatr. Myśli woku nas zasiane, uśmiechy do chmur kierowane, tajemnicą istnienia  przesiąknięte miejsca, uczucia ukryte w troskliwym spojrzeniu, emocje przed światem w głębi własnej duszy skrywane. To wszystko i wiele, wiele więcej należy do nas, do naszej pamięci na zawsze w duszy zobrazowane  skąd nie wymaże tego nikt. Prócz nas samych. Wszystkie istoty są jak takie maleńkie krople wody,  niby wszyscy tacy sami, z tego samego utkani a jednak zupełnie różni.  Wyjątkowi.   Jedyni w swoim rodzaju”.…..
“Krople wody zlewają się w kałużę, bo wszystkie na pozór są takie same. Sztuką wszak  jest być częścią większej całości  a jednak nie pozwolić sobie stać się jedynie jedną z wielu bezbarwnych kropel, stanowiących tą całość”….. 

Rozdział 20
Kropla świadomości – “Qualia”….
Teoria autopercepcji….
Formy postrzegania samego siebie….
(Dość mocny dowód na istnienie duszy)….

Kiedy zaczyna się świadomość ?
Co ją ma a co nie ?
Czy ma ją wszystko, od pojedynczego atomu zaczynając ?
Na ile materia jest świadoma siebie ?
Od kiedy zaczyna się świadomość samego siebie (autopercepcji) ?

Kiedy to wszystko się zaczyna….

Świadomość zaczyna się poza czasem, kiedy powstaje wszechświat…, a to oznacza iż jej namiastkę mają nawet pojedyncze atomy….
Tajemnice Kropli świadomości – “Qualiy” możemy odkryć pomiędzy swoimi życiami, gdyż jest nam wtedy dane “dotknąć” jej pierwotnej natury…
Tak właśnie…,

Kropla świadomości “Qualie” to pewna stała, niezmienna, sprawdzona w długim procesie istnienia z a l e ż n o ś ć…, obejmuje zarówno podstawowe prawa istnienia wszechświata (np. grawitacja) jak i wrażenia zmysłowe charakterystyczne u podstawy dla każdego świadomego siebie bytu. Qualia może się powtarzać w różnych okolicznościach ale jej oddziaływanie zawsze pozostaje niezmienne w formie i dlatego jest pewnym rodzajem uniwersaliów. (słyszenie dźwięków – każdy kto słyszy je odczuwa, choć inaczej, odczuwanie dotyku, widzenie barw itd.)…. ale i (wszystko to co odbija się na wszystkich poziomach istnienia w prawach naturalnych). Qualia nie jest obiektem naszych przemyśleń (można ją o d k r y ć…, i zrozumieć zależność), ponieważ mimo, że odczuwanie jest czysto subiektywne, jest także u swojej podstawy uniwersalnym wrażeniami (każdy czuje ból – choć inaczej, każdy odczuwa podział pomiędzy to co wewnętrzne i zewnętrzne – choć inaczej, czuje głód, chęć połączenia się z kimś, wszystko odczuwa zmiany zewnętrznego otoczenia….). Różnić nas może jedynie skala odczuwania ale nie fakt zaistnienia określonej zależności które prowokują w nas przeżycia a więc i zmienne emocje….

Stopnie świadomości – w zarysie….

I poziom świadomości stanowią atomy i cząstki, w tym cząstka woda, minerały i mikroorganizmy tworzące podstawowe kody genetyczne, budujące swoim istnieniem całe środowisko pierwotne. Jest to wpisane w “Qualię” – zasadę istnienia wszechświata – najmniejszą niepodzielną cząstkę istnienia która u podstawy daje się zdefiniować. To kod istnienia lub jak kto woli algorytm determinujący rozwój w określonym kierunku w każdym zakątku wszechświata. Gęstość świadomości na pierwszym poziomie umożliwia cząstkom komunikowanie się ze sobą tylko po przez samo swoje istnienie, nie posiadają one żadnej zorganizowanej świadomości. Jest to podstawowy poziom istnienia, pierwotny, nieokrzesany ale jakże doskonały w swoim pierwotnej prostocie. Można go porównać do świadomości malutkiej cząsteczki zamkniętej w najmniejszy materialny punkt (Bozon Higgsa albo coś jeszcze mniejszego), której jedynym pragnieniem i celem jest zaistnienie jako materia, by doświadczyć swego istnienia. Poza tym stanem niczego na tym poziomie nie doświadcza i to jest jedyne, co ogarnia i czym jest, spełnia tym swoje jedne doznanie – pragnienie zaistnienia aż tym pragnieniem się nasyci….

Na następny poziom II składa się szeroko reprezentowany jeszcze na ziemi świat roślin, by wraz ze swym wzrostem przechodzić w wyżej rozwinięty świat zwierząt okazujących już przejawy aktywnej inteligencji opartej o zasady instynktowne, zdarzają się też przypadki bardzo prymitywnych ludzi, których zachowanie przypomina zwierzęce. Kiedyś działało to w dwie strony i prymitywni ludzie inkarnowali się nieraz jeszcze jako zwierzęta, ale w obecnej chwili to się już nie zdarza. Jaźń w tym kontekście powinniśmy uważa za formę nadrzędną naturalnego ciała, potencjalnie obdarzonego życiem i umiejętnością dostosowawczą do zmiennych warunków zewnętrznych. Właśnie umiejętność biologicznego dostosowania się do otoczenia jest tu szczególnie cenna. Jaźń jest zasadą istot żywych obdarzonych różnym stopniem świadomości co do zmian w ich otoczeniu. To właśnie na drugim poziomie gęstości wykształca się zdolność postrzegania otoczenia i z nią związana aktywna dusza roślinna (jak kto woli biologiczna)….

O ile na poziomie pierwszym świadomość była punktem i obejmowała jedynie „teraz” o tyle poziom drugi można przyrównać do linii która obejmuje istnienie od „kiedyś do dziś”, działanie na rzecz przyszłości jest szczątkowe i niezrozumiałe. Rozwój tożsamości stadnej i gatunkowej. Brak samoświadomości i umiejętności samookreślenia. Rozwój przebiega od prostych gatunków roślin, poprzez drzewa, bezkręgowce, kręgowce, aż do naczelnych, gdzie dopiero zaczynają się pojawiać pierwsze oznaki samoświadomości, ego i prostych osobowości….
Całkowita fizyczność, ciało biologiczne złożone, świadomość gatunkowa, świadomość życia biologicznego na podstawowym poziomie, mocno rozwinięte pierwotne instynkty, u wyżej rozwiniętych gatunków częściowe dążenie tych istot do myślenia jednak w większości instynktownego. Świat roślin rozwija się po przez powolne najdoskonalsze dostosowanie się do warunków otoczenia, trochę wyższy świat zwierząt ma już możliwość kreowania otoczenia do swoich potrzeb w oparciu o zdobytą wiedzę instynktowną lub stadną i szybszej reakcji dostosowawczej do zmieniających się warunków otoczenia….

Na III poziomie istnienia wyłaniają się istoty ludzkie. Poziom ten tworzy złudzenie podziału, stanowiąc zarazem wezwanie do przebudzenia duchowego. Trzeci poziom to domena najsilniejszego oddzielenia od całości, największego zamroczenia materią, jest to czas największej próby do samookreślenia i stąd właśnie płyną nauki o integracji i potrzeba wspólnoty ale i opatrzenie rozumiane dbanie o swoje potrzeby. Ludzie reprezentują trzeci poziom gęstości materii, gdyż potrafią myśleć konstruktywnie i abstrakcyjnie, umieją analizować i filozofować. Istoty na tym poziomie bytują jako całkowicie materialne choć posiadające namiastkę nieśmiertelnej obecności nazywaną przez mnas duszą. Większość osób nie rozumie jak wielkie są zależności pomiędzy naszą naturalną budową a całym złożonym procesem ewolucyjnym trwającym wiele istnień by dojść do tego właśnie miejsca i stać się człowiekiem. Na poziomie wewnątrz komórkowym i organicznym zawieramy w sobie wszystkie wcześniejsze swoje najdoskonalsze zdobycze, atomy, cząstki w tym cząstki wody, minerały i mikroorganizmy tworzące podwaliny naszego organicznego bytu, wegetatywny kład nerwowy i krwionośny który oplata nas cały organizm siecią swoich połączeń niczym korzenie drzew oraz niedawno zdobyte w świecie zwierząt instynkty które pozwalają nam trwać i rozwijać się dalej….

Trzecia gęstość charakteryzuje się wyraźnym zróżnicowaniem osobowości, pomysłowością, wyobraźnią, kreowaniem ekspresji i ekspansji na zewnątrz. Trzecia gęstość może już w znaczący sposób nadawać charakter swej wspólnocie oraz silnie wpływać na środowisko, w którym żyje, zmieniając jego oblicze według własnego uznania….

Całkowita fizyczność, ciało biologiczne złożone i pracujące w oparciu o wszystkie najlepsze założenia poziomów niższych wykształca myślenie konstruktywne i abstrakcyjne, postrzeganie czasu z co najmniej trzech perspektyw. Poziom trzeci opiera się na materii i wykazuje świadomość objętości i w niej zawartej indywidualności. Nasza świadomość obejmuje otaczającą nas przestrzeń. Doświadczanie tego planu tworzy iluzję oddzielenia i stąd pochodzi wyzwanie do indywidualnego dążenia do rozwoju i świadomego przebudzenia lub pogrążenia się w odmętach swojej indywidualności. Daje to możliwość odkrycia, że jesteśmy raczej Istotami duchowymi próbującymi być ludźmi, a nie ludźmi próbującymi być Istotami duchowymi….

Chcesz dowiedzieć się więcej o Poziomach Gęstości….
https://www.sennik-mistyczny.pl/poziomy-gestosci/

Podróżując w poszukiwaniu odpowiedzi kim jestem docieramy do miejsca w którym trzeba zadać sobie pytanie – jaka jestem ?
Ile we mnie, jest mnie samej ?
Ilu naciskom i programom które mnie ukształtowały jeszcze ulegam ?
W świecie jakich złudzeń żyję ?

To tu musimy obudzić w sobie umiejętność obserwacji samego siebie we właściwy sposób….
To w tym momencie naszego istnienia należny się otworzyć na coś większego….
To tu kropla świadomości może stać sie oceanem prawd o samym sobie….

Teoria postrzegania siebie jako Teoria autopercepcji została ukuta w kuźni życia by wyjaśnić proces samo-poznawania jako chęci samodzielnego zdobycia informacji na temat własnej osoby i tworzenia pojęć samego siebie odpowiadającym jak najbardziej prawdzie. Doświadczamy różnych wrażeń przez całe nasze życie. Chcemy czy nie chcemy jesteśmy do tego zmuszeni. Jednak by sięgnąć dalej w głąb siebie trzeba opanować podstawy. Podstawą jest założenie, że podczas poznawania siebie dokonujemy takich samych zabiegów jak przy poznawaniu i ocenianiu innych ludzi ze swojego otoczenia. Obserwacje te należy zacząć prowadzić w oparciu o głębszą analizę własnych subiektywnych stanów emocjonalnych, myśli i przemyśleń. Odbywa się to poprzez mniej lub bardziej emocjonalne obserwowanie otoczenia i wyciąganie odpowiednich wniosków z tych obserwacji w oparciu o wiedzę o samym sobie….

Gdy chcemy dowiedzieć się tego, co ktoś czuje, obserwujemy go i wyciągamy z tej obserwacji swoje wnioski na temat tej osoby. Podobnie dzieje się gdy chcemy się dowiedzieć jakie sami posiadamy cechy, postawy i co jest powodem określonych reakcji emocjonalnych w naszym życiu. W ten sposób możemy “ustanowić” pewien wzorzec, ustanowić własną “Qualie”. Obserwujemy swoje zachowania, uczucia, emocje i okoliczności, w których one występują, dobrze jest też, jak zaczniemy sobie przypomiać jak zachowaliśmy się w podobnych sytuacjach w przeszłości i wyciągniemy z tego odpowiednie dla siebie wnioski. Co prawda w trakcie poznawania siebie mamy wgląd w informacje niedostępne zewnętrznemu obserwatorowi w związku z czym nasze wnioski i wnioski obserwatorów, którzy widzą te same zachowania mogą się bardzo różnić, lecz sam proces poznawania siebie, swoich emocji a przez to i swojego wnętrza jest taki sam i ma szerokie poparcie w otaczającej nas rzeczywistości. Prędzej czy później wytrwale przeprowadzony proces analizowania samego siebie zacznie zmierzać w głębsze warstwy naszego umysłu odsłaniając wszystkie aspekty naszej osobowości, które wpływają na nasze zachowanie i sposób postrzegania świata. Na tym etapie stawianie otwartych hipotez na temat samego siebie jest postawą normalną i oczywistą ale należy ubrać je w bardzo duży dystans do samego siebie i zdecydowanie oddzielić stawianie twierdzenia od jakich kol-wiek emocji zgorzknienia czy satysfakcji z wyciąganych wniosków. Dlaczego? Dlatego że otrzymane hipotezy nie dają się jednoznacznie zweryfikować, a specyficzny przedmiot badań jakim jesteśmy my sami sprawia, że formułowanie konkluzji badawczych przypomina niekiedy filozoficzną interpretację, nie zaś, empiryczny i obiektywny opis, należy przy tym wziąć pod uwagę fakt, że nie-falsyfikowalność i nie-definiowalność niektórych procesów emocjonalnych wcale nie oznacza fałszywości, nie oznacza to jednak, że powinny być one automatycznie przyjmowane. Niektóre ze swoich konkluzji trzeba poddać głębszej analizie a może się to odbyć jedynie poprzez niewymuszone przeżycie nowych emocjonalnie sytuacji w swoim życiu aż do pełnego pojęcia sprawy. W tym właśnie mogą nam pomagać “kropla-Qualie” czyli nasze “stałe, niezmienne uniwersalia”….

Implikacje teorii postrzegania siebie w kontekści rozwoju świadomości….
Kropla nie jest oceanem…, ale ocean to wiele kropli….

Z takiego postrzegania własnej rzeczywistości wynika wiele oczywistych ale i nieoczywistych subiektywnie oryginalnych wniosków….
Uważamy zwykle, że nasze zachowania odzwierciedlają nasze stany wewnętrzne np.
– “Jak ludzie są weseli, to się śmieją”. “Chcesz być wesoły – to się śmiej”….
– “Chcesz być smutny, to płacz”. “Płaczesz – jesteś smutny”….

To nie jest prawda, ponieważ wszystko jest dokładnie na odwrót, nasze stany wewnętrzne przystosowują się do naszych zachowań, a nie jak się powszechnie uważa – odwrotnie. Wniosek ten ma szerokie poparcie eksperymentalne. Wykorzystywany jest między innymi w terapii psychologicznej gdzie namawia się pacjentów aby podejmowali nowe wyzwania lub robili rzeczy, których się boją, po to by przełamać swoje blokady emocjonalne i zapanować nad swoimi lękami. Dokładnie to samo choć w innej skali można osiągnąc pracując nad swoimi emocjami w życiu codziennym. Dokładnie taką terapię usiłuje nam zafundować nasza podświadomość zawsze wtedy gdy śnią nam się koszmary a nawet tylko mało zrozumiałe dlla nas sny. Samo obserwowanie ich sprawia że tracą wiele ze wojego negatywnego potencjału strając się bardziej zrozumiałymi i skorymi do podążania w określonym przez naszą wolę kierunku.
Moglibyśmy się spodziewać, że skoro ludzie zastanawiąją nad samym sobą – jacy są, obserwując swoje zachowania, analizując swoje sny to uwypuklają w ten sposób ukryte aspekty swojego zachowania wymuszając pewną jego sztuczność….
Tak jednak nie jest….

Dlaczego ?

Dlatego, że podświadomość choć nie jest “inteligentnie aktywna” to ma szczególny walor jakim jest umiejętność odsiewania emocjonalnej prawdy od emocjonalnego fauszu i poprostu nie przyjmie niczego do wiadomości, co jest nawet w małym promilu nieszczere lub fauszywe. Możemy się spodziewać, że w interpretacji swoich emocji a przez to i interpretacji swoich snów będdziemy popełniać pewne błędy co do wniosków o swoich cechach wewnętrznych.
Na przykład jeśli ktoś tłumi gniew i w związku z tym chodzi bez energii, to może dojść do wniosku, że jest nieśmiały, podczas gdy w rzeczywistości jest agresywny….

Jeśli na przykład poprosimy kogoś aby przypomniał sobie wszystkie swoje szczęśliwe chwile w życiu, a potem wykonamy mu testy osobowości, to ujawnią one, że jest o wiele bardziej szczęśliwy niż wtedy, gbyśmy poprosili go aby przypomniał sobie jak najwięcej swoich nieszczęśliwych chwil….
A przecież obiektywnie patrząc na tą sprawę to każdy z nas powinien być szczęśliwy tak samo….
Podobnie będzie z ocenianiem siebie jako osoby mądrej czy nie, dobrej czy złej a nawet bardzo atrakcyjnej lub mało atrakcyjnej….
Badania potwierdziły wnioski o tym, że ukryte wymuszanie za sprawą przywoływania własnych doświadczeń z pamięci zmienia naszą samowiedzę o sobie a więc i samoocenę. To dzięki temu odkryto, że jednym z istotnych komponentów emocji jest oprócz pobudzenia emocjonalnego także pobudzenie pamięci która idąc na skróty szuka podobieństw w przeżytych uprzednio sytuacjach w długim procesie interpretacji sytuacji. Warto tu podkreślić, że w szeregu operacji emocjonalnych bierze aktywny udział nasza podświadomość. To ona dokonuje niezliczonej ilości operacji (a jest 10 000 razy szybsza od świadomości) które my na sam koniec odbieramy jako w r a ż e n i e. czy warto rozszeżyć swój repertuar odczuwania o te ulotne wrażenia oceńcie sami….

Nasz problem dotyczy zatem relacji po-między umysłem a ciałem czyli upraszczając po-między procesami mentalnymi a procesami fizyczno-cielesnymi. To z założenia dwie płaszczyzny naszego istnienia i należy je rozpatrywać oddzielnie ale tylko po to by umieć je właściwie połaczyć.Głównym zadaniem w tej dziedzinie jest określenie własnej natury umysłu oraz zrozumienie własnych procesów mentalnych, czy stanów jakim często złudnie ulegamy, a także tego, jak nasze szeroko pojmowane ciało fizyczne wpływa na nasz sposób myślenia a to jak wpływa na nasze ciało i vice versa. Nie jest to jednak koniec…, ponieważ nad ciałem i umysłem czuwa jeszcze coś więcej, ale o tym za chwilę….

Od kiedy zaczyna się świadomość samego siebie (autopercepcji) ?
Większość ludzi potrafi rozróżnić swoje procesy mentalne od obiektywnie istniejącej rzeczywistości, ponieważ wyraźnie odczuwa różnicę pomiędzy zjawiskami wewnetrznymi takimi jak chęć, pragnienie, emocja, uczucie lub myślenie o czymś a zewnetrznymi takimi jak stół, ręka, noga, mózg….
Większość z nas nie ma także watpliwości, że istnieje jakaś inna, neutralna substancja, a umysł i ciało stanowią własności tej nieznanej substancji – i na tym chciał-bym się skupić….

Najczęściej stosowany argument na istnienie emanacji która skupia umysł i ciało w “”świadomą siebie istotę odwołuje się do zdroworozsądkowej dedukcji filozoficznej, że świadome doświadczenie jest różne od nieożywionej materii. Istota myślenia i odczuwania daleka jest od materii. Gdyby spytać, czym jest świadomość, przeciętny człowiek mógłby odpowiedzieć, że jest on tożsa z “nim samym”, z jego osobowością, z tym co myśli o szeroko pojmowanym otoczeniu i o sobie. Ale ten sam człowiek nie bedzie wiedział jak ta świadomoć funkcjonuje….

I tu trzeba zadać fundamentalne pytanie:

Na ile ma racji każdy z nas, oceniając w określony sposób samego siebie ?
Ile w tej ocenie jest prawdy a ile pobożnych życzeń ?
Czy taka osoba przypadkiem nie wie kim jest naprawdę, a przez to nie wie jak chce żyć ?

Inny ważny argument na istnienie emanacji która skupia umysł i ciało w świadomą siebie istotę głosi, że to, co mentalne, i to, co fizyczne, zdaje się mieć różne i nie dające się pogodzić właściwości. Zdarzenia mentalne mają subiektywną jakość, podczas gdy zdarzenia fizyczne nie, bo są w dużej mierze statyczne – poprostu są i dają się merytorycznie opisać. Inaczej jest kiedy spróbujemy zapytać komuś pytanie: jakie to uczucie być zakochanym, kochać lub być kochanym, jak wygląda niebieskie niebo, co czujemy gdy jesteśmy szczęśliwi itd. Odpowiedź nie jest jednoznaczna a nawet gdyby była to i tak każdy z nas ją odbierze na znany sobie sposób….

Filozofowie umysłu nazywają subiektywne aspekty zdarzeń mentalnych “qualiami”. Qualia określane są jako: “jak to jest czuć…”, “jak to jest widzieć …”, “jak to jest słyszeć…”itp. Ból odczuwa się “jakoś”. Takie odczuwanie jest pewną stałą dla wszystkich ludzi ale i zmienną charakterystyczną dla każdego z nas, bo posiadając pełną wiedzę na temat czyjegoś mózgu, wciąż nie mamy dostępu do “qualiów tej osoby”….

Drążąc sprawy dalej musimy sobie zadać pytanie:

Czy świadomość może istnieć niezależnie od fizycznej rzeczywistości – umysłu – mózgu ?

A jeżeli tak to:

Jak wpływają one na siebie nawzajem, innymi słowy, w jaki sposób niematerialna świadomość jest “sprzęgnięta” z materialnym mózgiem ?

Teoria wielu aspektów….
Trzeba zrozumieć zasady tworzące naszą rzeczywistość, która ujawnia, że wszystkie interakcje pomiędzy umysłem i ciałem wymagają bezpośredniej interwencji czynnika nieistniejącego fizycznie – świadomości…, czyli naszego myślenia. Zdarzenia mentalne mogą być odczuwalne na różne sposoby przez różnych ludzi dlaczego stanom mentalnym towarzyszą pewne jakościowe, subiektywne doświadczenia, jak np. doświadczenie radości czy bólu, złości czy satysfakcji. Jednak wszystko zaczyna się o wiele wcześniej, gdzie właściwości materialne przynależne do naszej odrębności stykają się z inną cząstką materii. Odczuwamy wtedy pierwotne wrażania na poziomie zmysłu dotyku. Są one zero-jedynkowe choć przechodzą przez pewną gradacje. Coś jest twarde lub miękkie, zimne bądź ciepłe. Wynika to z samej struktury naszego istnienia: gdy wyjaśnia się namacalnie jakieś zjawisko (np. wodę), to wyjaśnia się również wszystkie jej własności (np. płynność, brak jednoznacznie określonej formy, przezroczystość). W przypadku stanów mentalnych oznacza to, że istnieje jakieś redukcyjne wyjaśnienie tego, jak to jest, że mają one cechę bycia doświadczanymi w określony sposób. Sztuka właściwej percepcji koncentruje się na naturze spostrzeżeń i statusie odbieranych przez nas indywidualnie emocjach. Zastanawiające jest natomiast to, w jak mocny sposób są one związane z przekonaniami i wiedzą o świecie. Każde jasne, sprecyzowane przez naszą świadomość stanowisko w kwestii percepcji wymaga jakiegoś metafizycznego poglądu. Filozofowie uważają, że spostrzeżenia przedmiotów oraz wiedza i przekonania na ich temat są cechami indywidualnych zmysłów; a także  to, co postrzegane, jest elementem niezależnego zewnętrznego świata. Najprostszym stanowiskiem w filozofii percepcji jest naiwny realizm, który polega na przyjmowaniu tezy, że świat jest rzeczywiście takim, jakim się jawi. Jeśli jednak wszystkie nasze myśli są skutkami przyczyn fizycznych, wtedy nie mamy powodu by zakładać, że są one także konsekwencjami racjonalnego podłoża. Chociaż wiedza jest nabywana poprzez rozumowanie od podstaw do następstw, to jeśli tok rozumowania jest poprawny, nie powinien istnieć sposób zrozumienia tego – albo czegokolwiek innego – nie powinniśmy tego nawet przypuszczać, chyba że przez ślepy przypadek. Tak więc jest to mało prawdopodobne i należy przyjąc wersje istnienia wyższego aspektu świadomosci który w swoim jądrze jest daleki od materii. To dlatego nasze emocje i uczucia wymagają więc specyficznego klucza, pewnej przestrzeni na której się na siebie nakładają lub przenikają by na siebie wzajemnie skutecznie wpływać. Tylko tak można przenosić świadomość z góry w dół, by jej powiew rozświetlał coraz głębsze płaszczyzny istnienia….

Teoria wielu aspektów zakłada, że to, co mentalne i to, co fizyczne, to dwa aspekty lub dwa spojrzenia na jedną substancję. Teoria dwóch aspektów głosi, że to, co mentalne i to, co fizyczne to podrzędne manifestacje (przejawy) “trzeciej” sprawującej piecze substancji – duszy, która sam w sobie nie jest ani mentalna ani fizyczna ale mimo to pełni nad nimi rolę sprawczą. Różne sformułowania teorii dwóch aspektów wymagają także tego by to, co mentalne i to, co fizyczne było ze sobą komplementarne (mogące na siebie wzajemnie wpływać, się uzupełniać i z natury rzeczy dąrzyć do charmoni i doskonałości poprzez coraz szersze nakładanie się na siebie), nieredukowalne do siebie nawzajem ale jednocześnie niemogące występować poza ich połączeniem w ramach owej “trzeciej” substancji. To stanowisko zakłada więc, że gdy materia jest uporządkowana i jednoznacznie zorganizowana ( tak, jak zorganizowane jest żywe ludzkie ciało i cały otaczający nas wszechświat), właściwości mentalne wyłaniają się (“emergują”) z niej, nie dając się w pełni wytłumaczyć przez prawa fizyki gdyż są na swoim początku chaotyczne i wprost przypisane jedynie do waskiej przestrzeni jaką jest nas umysł (wąskiej w stosunku do całego wszechświata). Dzieje się to właśnie za sprawą zasad kreujących świadomość we wszechświecie – kropli świadomości “Qualiy” którą jest nasączone wszystko co istnieje. Te wyłaniające się właściwości z “Qualiy” mają niezależny status mentalny i nie mogą być zredukowane tylko do podłoża fizycznego, z którego się wyłaniają, choć są one zależne od jego własności fizycznych. Krótko mówiąc, zjawiska mentalne faktycznie różnią się jakościowo od zjawisk fizycznych, jednak ta pierwsza “płaszczyzna bytu” wyłoniła się z drugiej w toku ewolucji Wszechświata jako stała zasada. Pokrewny pogląd na tę kwestię miał m.in. Nicolai Hartmann, który uważał, że świat podzielony jest na oddzielone od siebie “warstwy istnienia bytów”. Uważał, że istnieją dwa zasadniczo odmienne typy bytów: byt fizyczny, materialny oraz byt niematerialny odpowiadający zjawiskom mentalno – psychicznym. Ze względu na kluczowe różnice pomiędzy właściwościami tych bytów można powiedzieć, że byt materialny zajmuje miejsce w przestrzeni, a obiekty mentalne – nie, są to po prostu odrębne, niedające się do siebie nawzajem zredukować płaszczyzny rzeczywistości. Można powiedzieć, że jest to najbardziej “klasyczna” i jednocześnie jaskrawy dowód na to, iż “coś” nieistniejącego, niematerialnego ma determinujący wpływ na nasze istnienie. Teoria Hartmana przyjmuje, że substancje składają się z materii i jej wyższej energetycznie formy oraz eterycznej duszy której oddzia ływanie u podstawy jest znikome. Teoria ta stosuje się do istot żyjących, w tym człowieka, który jest złożeniem ciała (materii), umysłu (mentalizmu) i duszy (formy wszechrzeczy). Dusza jako forma jest nadrzędną zasadą wszystkiego co istnieje, ba jest nią przesiąknięty każdy atom a nawet jego części. Na samym początku jednak jej oddziaływanie jest znikome i zawiera się w zero jedynkowym oddziaływaniu, jednak dzięki wzrostowi tej zasady żywe organizmy wzbogacająjej możliwości do poziomu wykształcenia się pewnej indywidualnych możliwości. Granica ta jest przekraczana na poziomie istnienia niezależnej świadomości która poprzez emocje kreuje swoją indywidualną niezależność. Na tym poziomie właśnie funkcjonuje nasz umysł, bez niego mielibyśmy do czynienia tylko z bezwładną choć ożywioną strukturą która istnieje, nawet funkcjonuje ale nie ma żadnego indywidualnego dla siebie celu tego istnienia….

Podsumowanie:
Takie stanowisko, że materia posiada aspekt mentalny, inaczej mówiąc, że wszystkie obiekty posiadają swój własny “ośrodek doświadczania” lub swój “punkt widzenia” nie jest niczym nowym. W zależności od stopnia złożoności materii jej aspekt mentalny może być tak prosty, że w zasadzie niezauważalny (np. aspekt mentalny atomu czy pojedynczej cząsteczki gdzie elementarną jednostką metafizyczną świata jest “zaistnienie aktualne”, czyli mikroskopijny proces posiadający swój aspekt subiektywny – “kropla doświadczenia” – “Qualia”. Termin ten ma podkreślać fakt, że w filozofii procesu elementarne zaistnienie aktualne nie ma “psychiki” w takim sensie, w jakim ma ją człowiek (jako złożony twór, obdarzony pamięcią, wolą, różnorakimi zdolnościami poznawczymi); a jednak jest czymś, co doświadcza i ulega powolnym zmianą na różnym tego istnienia poziomie – bo poprostu istnieje.), lub bardziej rozwinięty – i to wtedy przedmiotowi temu przypisujemy “świadomość siebie”. Upraszczając sprawy można powiedzieć, że materialne przedmioty mają jaką swoją pamięć statyczną, natomiast umysł ma pewne własności, których nie wydaje się mieć żadna rzecz materialna i dopiero ponad tym dusza ma pewne właściwości których nie ma ani materia, ani umysł….
To połączenie w mistyce nazwane jest kluczem Tetragramatonu i funkcjonuje w swoim najgłębszym aspekcie na podobnej zasadzie jak relacja pomiędzy podświadomością i świadomością, które można na chwilę wyczuć, kiedy się na siebie nakładają (tak jak zapamiętać sen kiedy się budzimy), niemniej jednak linia graniczna jest tak wąska, że nawet w najgłębszej medytacji niemal niedostrzegalna…..